Wielkimi krokami zbliża się wiosna. Zarówno dorośli jak i dzieci, złaknieni świeżego powietrza, zapełnią wkrótce przestrzeń miejską przeznaczoną do rekreacji. W tym miejscu nasuwa się pytanie, co Wschowa jako miasto ma do zaoferowania swoim mieszkańcom, a w szczególności tym najmłodszym ?
Powyższe refleksje towarzyszą mi od wielu lat a dotyczą miejskich placów zabaw. Władze miasta, jeśli nawet finansują place znajdujące się przy przedszkolach, pomijają miejską przestrzeń publiczną przeznaczoną dla dzieci, które nie uczęszczają do takich placówek. Poza tym chyba wszystkie dzieci chcą się bawić w tego typu miejscach jak najdłużej, zwłaszcza, kiedy pora roku temu sprzyja – tymczasem przedszkolne place są po godzinie 15.00 niedostępne dla ogółu.
Jak wielka jest ignorancja w tym temacie niech świadczy przykład sprzed roku, kiedy to interweniowałam w sprawie tablicy z napisem „Kolorowe place zabaw’’ (patrz: Panorama Leszczyńska), którą ustawiono w miejscu służącym za „wychodek’’ dla okolicznych psów i kotów. Dodam, że sprzęty znajdujące się w tym – jakże „kolorowym’’ – miejscu były i nadal są po prostu niebezpieczne.
Zamiast inwestować w tablice może warto wyjść poza schemat huśtawki i zjeżdżalni. Dobra zabawa to taka, która oprócz sprawiania przyjemności, jednocześnie uczy i rozwija, a jej podstawowym warunkiem są: odpowiednie miejsce oraz kolorowe i ładne zabawki (szeroko rozumiane), pobudzające twórczy wysiłek dziecka.
Jako matka dwójki dzieci oraz osoba, której bliskie są zagadnienia z zakresu estetyki wiem, że przy odrobinie dobrych chęci i niekoniecznie ogromnych nakładach finansowych można zaaranżować przestrzeń, która spełniłaby warunki wspomniane powyżej. Rozległa przestrzeń parku przy ulicy Herbergera stanowi nie lada wyzwanie dla wyobraźni architektów – i to nie tylko tych zajmujących się przestrzenią zieleni. Czyżby takowych we Wschowie brakowało? A może – co gorsza – miejscowym architektom po prostu brak wyobraźni? Na miejscu, o którym mowa, znajdują się huśtawki, zjeżdżalnia, bujaczki-kiwaczki oraz piaskownica. Z wyżej wymienionych tylko piaskownica pozwala dziecku na jakąkolwiek kreację przestrzeni. Jak długo można „bawić” się w miejscu ogólnie dostępnym dla wschowskich czworonogów, których właściciele (o czym można się przekonać codziennie idąc przez miasto), nie sprzątają po swoich pupilach?
Pierwszy krok to ogrodzenie, które samo w sobie mogłoby stanowić element aranżacji przestrz
ennej służącej do zabawy, ale przede wszystkim wyeliminowałoby śmierdzące problemy… w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie muszę dodawać, że standardy europejskie wymagają, aby miejsca takie jak place zabaw były ogrodzone. Wszyscy chcemy, aby Wschowa rozwijała się na różnorodnych płaszczyznach aktywności ludzkiej. Władze miasta podkreślały niejednokrotnie priorytety swoich działań, do których należały także plany stworzenia jak najlepszych warunków do wszechstronnego rozwoju naszych dzieci. Moim zdaniem błędem jest pomijanie etapu „placów zabaw’’, na których najmłodsi zdobywają nowe doświadczenia w eksploracji świata, zawierają pierwsze znajomości. Przedszkole i szkoła to kolejne etapy. Warto też zwrócić uwagę na fakt, iż nie wszystkie dzieci mają rodziców, którzy zabiorą je na basen, do lasu czy po prostu wyjdą z nimi na spacer. Wierzę, że wielu rodziców we Wschowie ma podobne spostrzeżenia, dlatego liczę na odzew. To z kolei mogłoby wyzwolić społeczną inicjatywę stworzenia nowoczesnego i bezpiecznego placu zabaw, na którym nie wiałoby nudą. Placu, który wpasowałby się w przestrzeń miejską podnosząc jej walory estetyczne, ale przede wszystkim takiego, gdzie zabawa zaczyna się ciągle od nowa, dając dzieciom radość i poczucie spełnienia.
Odwiedza nas 18 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.