Podczas ostatniego spotkania, zorganizowanego przez Stowarzyszenie Twórcze Horyzonty, miałem okazję poznać się z dwiema osobami. Wraz z podróżniczką Magdą Skopek do Wschowy przybył Filip – mieszkaniec Pragi (Czechy), odwiedzający nasz kraj i nasze miasto jako turysta. Po prezentacji miałem przyjemność rozmowy z Filipem, który wykorzystał czas pobytu we Wschowie na odbycie spaceru po naszym mieście.
Po krótkim wstępie na temat podróży i tego czym się zajmuje (o tym później), bez jakiejkolwiek motywacji z mojej strony, usłyszałem od niego opinię o Wschowie. Znalazł bowiem podczas przechadzek wiele interesujących widoków i ogólne wrażenie jakie one na nim wywarły, spowodowały wydanie oceny: „piękne to miasto i wiele ciekawej architektury tu znalazłem”. Opinia ta była dla mnie o tyle interesująca, że wydał ją mieszkaniec Pragi, który mógł nie zauważyć uroków naszego starego miasta, ze względu na miejsce zamieszkania i obcowanie z podobnymi widokami na co dzień. Przecież, gdzie Wschowie do Pragi! Jego zdanie na temat tego, co zobaczył, jest jeszcze bardziej interesujące, mając na uwadze to, że mój rozmówca jest architektem. Prowadzi w Pradze własną firmę, zatrudniając kilkanaście osób.
Od spraw lokalnych przeszliśmy do bardziej ogólnych. Zaczęliśmy się zastanawiać, już nieco w większym gronie, nad postrzeganiem nas Polaków przez Czechów. Spodziewałem się większości tego, co usłyszałem. Czesi odbierają nas jako naród mocno żyjący historią oraz bohaterski i waleczny (nieco może nadmiernie waleczny). Nie spodziewałem się natomiast usłyszeć , że nieco im brakuje tego pierwiastka w sobie. Odczuwają „traumę” (takiego dokładnie słowa użył) z tego powodu, że nie mają w swojej historii takich aktów waleczności i bohaterstwa jak Polacy. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że Polacy mogliby z kolei „pozyskać i eksploatować” od Czechów jedną z ich cech narodowych – umiejętność radosnego podejścia do życia i dystansu do jego problemów. Czesi starają się programowo unikać tematów trudnych i przygnębiających. Tu jako dowód usłyszeliśmy jeden przykład. Zdarzyło się, że pewien z teatrów w Pradze wystawił sztukę polskiego reżysera. Sztuka została opisana jako „tragiczna komedia”. Słowo komedia na plakatach zostało użyte celowo – bo przy samej tragedii mogło by zabraknąć widzów już na premierze. Okazało się jednak, że Czesi nie dali się zwieść. Na większości spektakli, które się odbyły, po przerwie, na drugiej części, pozostawała tylko połowa widzów . Nasi południowi sąsiedzi nie byli w stanie wytrzymać całego spektaklu, a głównym powodem opuszczenia teatru był argument – „obejrzenie tej sztuki do końca, całkowicie popsuje mi weekend”.
Warto od czasu do czasu spojrzeć na nasze miasto, kraj, na nas samych, oczami osoby z zewnątrz, przyjrzeć się uwagom i refleksjom, które przekazuje nam gość zza granicy i wyciągnąć z nich wnioski. Oba wspomniane na początku artykułu wątki, dotyczące atrakcyjności Wschowy dla turystów, można wykorzystać w rozważaniach na temat wizji promocji miasta. Czy wybrać niewątpliwie atrakcyjną treść historyczną, która zaciekawiła naszego sąsiada z południa zabytkową architekturą, czy też zainwestować w rozrywkę, aby nie okazało się, że samą historią szybko znudzimy i siebie, i naszych gości ? Wydaje się, że aktualnie miasto próbuje stawiać na obie opcje, ale czy nie lepsza byłaby wyraźna specjalizacja, skupienie się na jednej aktywności, po to, by ją dopracować i sprawić, aby stała się doskonale przygotowaną całością ?
Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.
Czytaj więcej...