W wielu miastach na ścianach urzędu, a i na stronie internetowej eksponuje się sylwetki ich honorowych obywateli. Wschowa tego nie robi, chociaż honorowych obywateli ma. Jak się wydaje, nie jest to tylko niedopatrzenie któregoś z urzędników. Generalnie rzecz biorąc, Wschowa ma z tym kłopot. Polega on na tym, że przyznanie honorowego tytułu jest w znacznej większości kontrowersyjne.
Gdyby podejść do tego historycznie, to trzeba by sięgnąć do czasów niemieckich i wtedy na liście honorowych obywateli Fraustadt pojawia się postać… Adolfa Hitlera. To on w czasach brunatnego terroru został odznaczony tym zaszczytnym tytułem, a główną ulicę miasta, dotąd zwaną Breitestrasse (teraz: ulica Niepodległości) nazwano jego imieniem.
Na szczęście powojenne regulacje, wprowadzone przez nowych mieszkańców szybko i skutecznie tę nazwę wypleniły.
W latach powojennych miano z definicji przyznawane najznamienitszym obywatelom przypadło pułkownikowi Józefowi Chmielukowi. Pytanie, za co, musi pozostać bez odpowiedzi, bo nie ma chyba nikogo, kto by to rozumiał. Dowódca jednostki wojskowej z Leszna miał swoje zasługi wojenne, których nikt nie śmie negować, ale ich związek ze Wschową jest ze wszech miar wątpliwy.
Po tytuł honorowego obywatela wschowski samorząd ponownie sięgnął w czasach walki o powiat. Trudno powiedzieć w czyjej to głowie, ale urodził się pomysł wykorzystania postaci Bronisława Geremka, w związku z jego kilkuletnim okresem zamieszkiwania w naszym mieście. Zasługi Bronisława Geremka dla Najjaśniejszej Rzeczpospolitej są oczywistością, natomiast dla Wschowy mogą budzić pewne wątpliwości. O mieście, gdzie leczył swoją powojenną traumę i zaznał pierwszych miłosnych uniesień, profesor Geremek zapomniał aż na 52 lata. Przez ponad pół wieku nie znalazł czasu na odwiedzenie Wschowy. Stawił się dopiero skuszony „zalotami” naszych samorządowców, którzy lobbując (skutecznie) na rzecz powiatu przyznali mu tytuł honorowego obywatela. Dyskusja nad osobą Bronisława Geremka ożyła ponownie w zeszłym roku, kiedy zastanawiano się nad patronem nowego ronda. I znów zdania na temat jego zasług dla Wschowy były bardzo podzielone.
Z walką o powiat wiąże się także kolejny honorowy obywatel, dr Jan Majchrowski, który będąc pierwszym wojewodą lubuskim, w 1999 roku podpisał wniosek o powołanie powiatu wschowskiego. Tym szczególnym wyróżnieniem był zaskoczony, bo wcześniej był w naszym mieście bodajże jeden raz. Mimo, że postawił przysłowiową kropkę nad „i”, jego zdjęcie też nie wisi na ścianie sali posiedzeń wschowskiego ratusza.
Ostatnim na liście czyli najświeższym w kategorii wyróżnionych jest ksiądz Zygmunt Zając. Został honorowym obywatelem Wschowy na wniosek miejscowej Akcji Katolickiej, która w ten sposób podsumowała wieloletnią pracę duszpasterską proboszcza. Pamiętam, że sam obdarowany był tym nieco zaskoczony i komentował to humorystycznie.
Tak na marginesie to chciałbym wskazać, że są i inne fakty ze wschowskiej historii, które wprawiają historyków w zakłopotanie. Herb niebieski powinien być czerwony, Zamek Królewski nie jest królewski, a ślubem króla we Wschowie trudno się pochwalić, bo było to jawne pogwałcenie zasad moralnych, ale to chyba tematy na inne artykuły.
Odwiedza nas 22 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Nie zakończy, bo to dopiero jeden mały argument za niebieskim. A kto wie, czy kiedyś wytwórca tego przedmiotu nie pofantazjował sobie, nie był kreatywny? Trzeba gruntownej analizy tematu przez historyczne autorytety, żeby jednoznacznie określić kolor.
Było wielu zasłużonych dla miasta i to nie tylko w dziedzinie polityki, co można sprawdzić na stronie Wikipedii,
z pewnością bliżsi Wschowianom niż niewiele mówiący Berwiński, Daszyński, Bem czy Obrońcy Warszawy.
http://www.abrimaal.pro-e.pl/network/herb.jpg
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.