Gdy już zasadzimy te krzewy i wybrukujemy alejki, a pod ziemią delikatnie będzie szumiał system nawadniania trawy, koniecznie trzeba postawić system monitoringu aby dzieło nasze nie zostało zmarnowane.
Niestety tak to jest, że zaraz za rogiem czai się horda barbarzyńców, która rozdepcze i zniszczy to co zostało zrobione. Więc przy każdym drzewku kamera a na każdym skwerze budka strażnika.
Felietonista portalu bezkresu.pl stawia teorię, że ogólna dewastacja naszego miasta i nasz lokalny sport, polegający na wywracaniu śmietników, to wina PRL-u i likwidacji dużych zakładów pracy na terenie Wschowy po 1989 roku.
Zgodziłbym się z tą teorią gdyby nie to, że nasze kochane miasto nie jest samotną wyspą i w podobnej sytuacji, w trakcie transformacji ustrojowej, znalazło się wiele miast i miasteczek. Dzisiaj część ich można porównywać do Wschowy, część jest bardziej zadbana a pozostałe atakują oczy swoją brzydotą.
I jeżeli diagnozujemy sytuację pod względem estetyki miasta takimi przyczynami:
50 lat socjalistycznego gospodarowania zasobami miasta gdzie wszystko było wspólne i w związku z tym nie należało do nikogo (K.Jasek, Rewitalizacja jako szansa i wyzwanie)
to postawmy pytanie kto był odpowiedzialny za wygląd miasta przez pięć kadencji samorządu. I zastanówmy się dlaczego ostatnie dwadzieścia lat doprowadziły do zapaści instytucji kultury w naszym mieście. Czy zrobiono cokolwiek w tej materii aby zniszczyć to myślenie o majątku wspólnym jako o niczyim?
Celowo nie używam słów „zrobiliśmy” ponieważ teoretycznie miasto zatrudniało i zatrudnia ludzi, którzy taką pracę powinni wykonywać za nas i dla nas. Niewątpliwie jakość ich pracy jest trudna w bieżącej ocenie. Jednak w czasowym ujęciu pozwala na weryfikację i wykorzystanie wyników pracy samorządu w diagnozowaniu wszelkich zachowań naszej społeczności. Nigdy nie rozumiałem dlaczego za zachwytami nad królewskością i wspaniałością Wschowy nie idą rzeczy proste i oczywiste jak widoczna informacja historyczna np. na budynkach. Aż się prosi aby miejsce po domu Herbergera było oznaczone, aby przed Kripplein Christi pojawiła się tablica informacyjna. Podobnie przy murach obronnych i wszędzie tam gdzie w pogoni za codziennymi sprawami, potykamy się o historię.
To że można to zrobić fajnie i profesjonalnie przekonałem się m.in. podczas wizyty w Czeskiej republice. 
W 1866 roku pod Trutnowem, na północny wschód od Hradca Králové, między pruskim I korpusem a austriackim X korpusem podczas wojny prusko-austriackiej, stoczona została bitwa o hegemonię w Związku Niemieckim za czasów Otto von Bismarcka. Podróżując po tym terenie współcześnie, nie sposób ominąć pamiątek po tej bitwie. Nie można tego powiedzieć o upamiętnieniu bitwy pod Wschowa z 1706 roku.
Każdy sposób jest dobry by budować więź z miastem. Czy to poprzez fascynację historią czy przez szeroką ofertę kulturalną. Oczywiście aspekt gospodarczy też jest ważny a może i najważniejszy ale musimy uczciwie powiedzieć, że mamy na niego mały lub żaden wpływ.
Idea budowania lokalnej społeczności, realizowana przez bezkresu.pl czy wschowskie stowarzyszenia, zasługuje na wsparcie informacyjne na poziomie ulicy. Wierzę, że takie zespolenie działań może zaowocować mniejszą ilością poprzewracanych koszy na odpadki a tym samym większą troską o Wschowę.
Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.