Po lekturze dwuczęściowego artykułu „Kilka pytań o rewitalizację” postanowiłem również przyjrzeć się tematyce i zainteresowany krytyką obecnego stanu, zajrzałem do dostępnych w Internecie informacji na temat działań, podejmowanych przez naszą Gminę.
Podobnie jak autorkę, mnie również cieszą inwestycje, które zostały zaplanowane i wykonane lub będą realizowane w najbliższej przyszłości. Wydaje mi się jednak, że jest za wcześnie by już teraz krytycznie oceniać całe dzieło po jego fragmentach.
Tytuły artykułów sugerują, że w tekście znajdziemy pytania dotyczące rewitalizacji i na początku właśnie to tych kilku pytań się odniosę. Chcę także zwrócić uwagę na podstawowy cel podjętych działań rewitalizacyjnych, w który wpisują się poszczególne etapy.
„Nie sposób zadać pytania, co ma wspólnego z powyższym odnowa ratusza (polegająca na kapitalnym remoncie), placu przed nim, Placu Zamkowego, dwóch renesansowych kamieniczek (gdzie w jednej mieści się Biuro Promocji, a w drugiej muzeum), Placu Farnego i skweru przy Łaziennej?(…) Co ma wspólnego modernizacja tych obiektów ze zwiększaniem oferty mieszkaniowej, poprawą warunków życia mieszkańców, likwidacją ubóstwa, zmniejszaniem bezrobocia?”
Mam wrażenie, że taki związek bardzo łatwo można znaleźć w wyżej wymienionych działaniach. Odnowa ratusza polegała między innymi na remoncie pomieszczeń znajdujących się na parterze oraz zmianie ich przeznaczenia (wraz z utworzeniem Biura Obsługi Interesanta) , co zdecydowanie ułatwiło dostęp do Urzędu Klientom, szczególnie osobom niepełnosprawnym, dla których dotarcie na piętra było dużo większym wyzwaniem.
Mamy więc dzięki temu działaniu osiągnięty jeden z celów – zapobieganie wykluczeniu społecznemu osób niepełnosprawnych. Co do wspomnianych kamieniczek – wczytując się w dokument „Lokalny Program Rewitalizacji Gminy Wschowa” odnalazłem informacje, że w kamieniczkach poza mieszczącymi się tam instytucjami gminnymi znajdują się mieszkania czynszowe, więc przy ich remoncie realizuje się jeden z podstawowych celów rewitalizacji (choć tu bez problemu można by ich wiele więcej wymienić) tj poprawa jakości życia mieszkańców.
Najbardziej bulwersuje nas sprawa odnowionych placów – każdy już zauważył ich silne oświetlenie, przeszacowaną ilość elementów drobnej architektury, ławeczek, lamp. Możemy mieć zastrzeżenia co do kształtu i przebiegu wytyczonych ścieżek. Nie uważam, jednak że można na podstawie owych niedoskonałości podważać sens tych działań. Rewitalizowany obszar miasta ma stać się miejscem, przyciągającym mieszkańców i jest szansa że tak się stanie. Niestety mieszkają również we Wschowie osoby, dla których zieleń wokół nich stanowi element na którym mogą wyładowywać swoje złe emocje. Zieleń miejska oprócz tego że jest „niedoinwestowanym” obszarem gminnym, jest jednocześnie (również niestety) systematycznie i konsekwentnie niszczona. Sądzę, że oświetlenie odnawianych placów i objęcie ich monitoringiem zapobiegnie w przyszłości wandalizmowi na ich terenie.
Mam też nadzieję, że mieszkańcy okolicznych domów poczują się odpowiedzialnymi właścicielami otoczenia swojej kamienicy, że staną się dumni z tego jak wygląda skwer przy wejściu do ich domostw. Dla mnie odnowienie tych terenów to pozytywistyczna praca u podstaw, która nie jest celem samym w sobie, lecz środkiem otwierającym możliwości dalszego rozwoju, przeciwdziałającym degradacji tych miejsc.
Oczywiście jak czytamy w Lokalnym Programie Rewitalizacji (LPR) podejmowane działania „nie gwarantują pełnego sukcesu”. Nie mogą bowiem bezpośrednio przełożyć się na rozwiązanie takich problemów jak np. bezrobocie czy brak mieszkań. Proszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że miasto podejmując się takich działań, przygotowuje grunt pod aktywność mieszkańców. Miasto nie może otworzyć kawiarni, czy zmusić kogokolwiek do uruchomienia własnej działalności gospodarczej. Czytając LPR widzę jednak zamysł i intencje aby przywrócić dawny blask terenom objętym rewitalizacją i przygotować je w taki sposób aby łatwiej było podjąć decyzję o inwestowaniu.
Zwiedzając miasta zachodniej Europy, które nie miały tak trudnej historii jak Wschowa (mam na myśli głównie trudne dla Wschowy ostatnie lata likwidacji dużych zakładów, oraz wcześniejsze 50 lat socjalistycznego gospodarowania zasobami miasta gdzie wszystko było wspólne i w związku z tym nie należało do nikogo) z żalem patrzę na zniszczone kamienice, zaniedbane i zaśmiecone parki, zadeptane trawniki i wywracane systematycznie śmietniki na ulicach. Z zazdrością wspominam ukwiecone parapety kamienic w centrach miast i miasteczek, i ich właścicieli, którzy dbają o klomby ustawione przez miasto przed ich posesjami. Można by się załamać, wracając do Wschowy po takich podróżach, jednak przy życiu trzymają mnie pierwsze jaskółki powrotu do normalności: wspólnoty mieszkańców, których normalne gospodarzenie na swoim przynosi pierwsze efekty i rewitalizacja starego miasta, co do której sukcesu mam tylko jedną obawę – że jeszcze do niej nie dorośliśmy.
Odwiedza nas 29 gości oraz 0 użytkowników.
Czytaj więcej...