Mamy we Wschowie takie przedsiębiorstwo usługowe o nazwie Spółka Komunalna Wschowa, z którym to w mniejszym lub większym stopniu każdy z mieszkańców jest jakoś związany a nawet uzależniony od jego funkcjonowania. Od tego, jak działa ta spółka, zależy nie tylko to czy utoniemy w odpadach, czy będziemy mieli dobrze utrzymaną zieleń w mieście, ile zapłacimy za wodę, za wywóz nieczystości, ale także gdzie i w jaki sposób mamy się pozbywać różnych odpadów zwanych po prostu śmieciami. To Spółka Komunalna wyznacza nam terminy i miejsca gdzie i kiedy możemy pozbywać się odpadów.
W dbałości o naszą wygodę, kieszeń i pewnie pamięć (zamiast supełka) otrzymaliśmy na początku roku od Spółki kolorowy kalendarz, w którym zamieszczono spis świadczonych usług i harmonogram określający, w jakich dniach zostaną wywiezione śmieci, kiedy wolno nam, indywidualnym dostawcom odpadów, wystawić kontenery do opróżnienia. Z tym się pogodziliśmy i zdyscyplinowani stosujemy się do zaleceń, co dwa tygodnie z ulgą witamy panów, którzy opróżniają nasze przepełnione kubły. Pewnie, że możemy sobie zamówić dodatkowy kontener, ale wtedy już musimy ponieść dodatkowe koszty. Możemy też pójść do siedziby Spółki i tam dostaniemy bezpłatnie worek na „nadprogramowe” śmieci. Jednak co z nim zrobić, gdzie postawić, gdzie przetrzymać przez dwa tygodnie zanim pracownicy spółki po niego przyjadą?
Zupełnie inaczej wygląda sprawa innych odpadów a szczególnie tworzyw sztucznych. W lutym tego roku, w jednym z moich artykułów pisałam o znikających pojemnikach do selektywnej zbiórki odpadów i ich niewystarczającej ilości w mieście. Problem wydawał się dość istotny, ale prosty do rozwiązania. Otóż myliłam się, ten problem istnieje nadal, choć przez Spółkę Komunalną traktowany
jest jako załatwiony, a moje zarzuty potraktowano jak jakieś wymysły, fanaberie i czepianie się tak zasłużonego dla ochrony środowiska przedsiębiorstwa, posiadacza tytułów ,,Mistrza Edukacji Ekologicznej”, ,,Lidera Zbiórki Tworzyw Sztucznych” i paru innych. Powracam do tematu, bo nadal dla wielu mieszkańców dostęp do pojemników selektywnej zbiórki odpadów jest utrudniony albo nie ma go wcale. Mało tego, są w tej kwestii uprzywilejowani i tacy, którzy muszą sobie radzić sami. Jestem w tej grupie mieszkańców, którzy na wszelkie sposoby chcą być w porządku z ekologią, ale napotykają na trudności. Nie znajdują zrozumienia ze strony Spółki, która twierdzi, że: ,,Jesteśmy dla Was”. Sprawa okazała się tak ważna, że podczas obrad VI sesji rady miejskiej Klub Radnych ,,Porozumienie dla Rozwoju” złożył interpelację dotyczącą selektywnej zbiórki odpadów. Jak przystało na lidera w wielu dziedzinach Spółka Komunalna w błyskawicznym tempie przesłała szeroką odpowiedź podpisaną przez Członka Zarządu, zastępcę Dyrektora panią Halinę Drgas. Dla niezorientowanego w temacie to odpowiedź iście mistrzowska, bo nie dość, że obszerna, co miało świadczyć, że wyczerpująca, to na dodatek podparta statystyką, pełna liczb, tabelek i paragrafów. Tak naprawdę to miała udowodnić, że wszystko w tym temacie jest należycie wykonywane. Z mojego dziennikarskiego (nieprofesjonalnego) obowiązku próbowałam dojść do tego, jak się ma to co zamieszczono w odpowiedzi na interpelację do rzeczywistości. Nie wszystko mogłam sprawdzić, bo nie wszędzie mnie wpuszczono (święte prawo własności) a czasem sama już nie miałam ochoty po niepowodzeniach w poszukiwaniu np. pojemników, które zgodnie ze wskazaniem miejsca przez Spółkę miały być ogólnodostępne. Poza tym trudno jest stwierdzić np. czy ilość rozdanych worków do selektywnej zbiórki odpadów równa się ilości odebranych od klientów. Na podstawie informacji Spółki Komunalnej (z tabeli nr 1) dowiadujemy się, że w mieście znajduje się 14 gniazd po 4 pojemniki do ogólnodostępnej, selektywnej zbiorki odpadów. Według moich obliczeń jest ich mniej, bo trudno zaliczyć OSiR/Stadion i Stację Przeładunkową Odpadów do codziennych i ogólnodostępnych miejsc. Ponadto nie znalazłam ani jednego pojemnika przy ulicy Pocztowej (choć w wykazie ulica ta jest wymieniona). Z moich obliczeń zatem wynika, że tych tzw. gniazd jest tylko 11. A gdzie się mieszczą i dlaczego właśnie tam? Nie potrafię wytłumaczyć takiej logiki rozstawienia w mieście pojemników. Zaczynając od ulicy Konradowskiej (zaraz na początku ulicy), kończąc na Stacji Przeładunkowej Odpadów (ul. K. Wielkiego, tam jest 6 pojemników) takich gniazd jest aż 7 (siedem!). Nikt nie jest w stanie tego wytłumaczyć, tym bardziej, że w tamtym rejonie znajdują się jeszcze dodatkowe pojemniki dla przedsiębiorców (tak to nazwano w tabeli nr 2) i wspólnot mieszkaniowych. Pojemniki takie posiada Policja, Oczyszczalnia Ścieków, Straż Pożarna, Stena, dwie Wspólnoty Mieszkaniowe (Kazimierza Wielkiego 9 i 13) i jedna przy Głogowskiej. Z ogólnej liczby 58 szt. pojemników ogólnodostępnych (typu IGLOO) aż 30 znajduje się w obrębie ulic: Konradowska, Kazimierza Wielkiego, Moniuszki (OSiR), Mickiewicza i Dworcowa. Doliczając 7 szt. pojemników (typu PA-1100) dla przedsiębiorców i wspólnot mieszkaniowych łączna ilość w tamtej części Wschowy wynosi 37 sztuk. Zadziwiające, że z tych 37 sztuk aż 20(!) umieszczono w różnych punktach przy ulicy Kazimierza Wielkiego. Natomiast przy krótkiej ulicy Klasztornej mieści się jeden 9-cio rodzinny budynek Wspólnoty Mieszkaniowej, zarządzanej przez Spółkę Komunalną. Co spowodowało, że na podwórku tej wspólnoty ustawiono aż dwa pojemniki na odpady plastikowe tego nie wie nikt, nawet jej mieszkańcy. Co zatem oferuje Spółka Komunalna pozostałym mieszkańcom? Na pewno wciąż przepełnione pojemniki przy ul. Czereśniowej i Ogrodowej, poza tym przy ul. Kościuszki, Reymonta, Obrońców Warszawy i podobno Rynek. Piszę podobno, bo w żaden sposób nie mogłam znaleźć. Spółka Komunalna choć straciła na tym, że Spółdzielnię Mieszkaniową obsługuje inna firma chyba z ulgą przyjęła fakt, że ta sama firma przejęła także na siebie obowiązek odbierania odpadów plastikowych. A reszta mieszkańców? Co mają robić mieszkańcy ulic Westerplatte, Niepodległości, Księdza Kostki i wiele innych we Wschowie? Reszta ma słuchać dobrych rad i stosować się do zaleceń Spółki. Ma przejść na tzw. ,,system workowy”, ma się pofatygować osobiście do siedziby Spółki po worek na plastiki, ma segregować odpady wg wskazówek, przetrzymywać w domu, piwnicy lub na balkonie przez 2 miesiące (!), bo dopiero po takim okresie można się pozbyć worka z zawartością.
Można też szukać szczęścia, pojeździć rowerem lub samochodem, odnaleźć akurat pusty ogólnodostępny pojemnik i tam wyrzucić swoje śmieci plastikowe. Tu muszę dodać, że użyłam słowa ogólnodostępne celowo chociaż nie zostało ono zamieszczone w informacji pani Drgas. Każdy z nas musi mieć świadomość, z których pojemników może ewentualnie skorzystać. Jeżeli nieopatrznie albo z rozmysłem ktoś chciałby skorzystać z pojemników należących do Wspólnoty albo jakiegoś przedsiębiorstwa to może spotkać się z ostrym protestem mieszkańców lub stałych użytkowników. Wspomnę tylko, że niedawno próbowałam wrzucić niewielką ilość plastikowych odpadów do pięknego, pustego, dużego pojemnika i z tego powodu powstała awantura. Zostałam potraktowana jak przestępca i szkodnik. A za kilka dni na bramie, którą odważyłam się przekroczyć powieszono tabliczkę - Niezatrudnionym Wstęp Wzbroniony. Pojemnik (a nawet dwa) kiedyś stał w miejscu ogólnodostępnym, ale Spółka Komunalna zamieniła jego funkcję i postawiła niemal w tym samym miejscu, ale za płotem, na terenie Domu Pomocy Społecznej. Teraz nie trzeba opróżniać pojemnika co środę a jedynie na telefon, tak średnio raz na 2 miesiące. Nie ma pojemników ogólnodostępnych, to Spółka ma problem z głowy. Nie sądzę, żeby rozmieszczenie pojemników w naszym mieście polegało na logice i równych potrzebach mieszkańców. A może bierze się pod uwagę to, że jedni są bardziej wyedukowani ekologicznie a inni muszą się jeszcze uczyć i dopiero wtedy Spółka ich nagrodzi pojemnikami. A może jednak Spółka ogłosi nowy konkurs i będzie miała znów o czym pisać a my dostaniemy w nagrodę pojemniki, bo propaganda, przechwałki i ogłaszanie konkursów (na razie dla dzieci) wychodzi Spółce najlepiej. Muszę dodać, że niemal jednocześnie z odpowiedzią na interpelację, zapewne tak dla poprawy własnego samopoczucia i uspokojenia nas, dostawców odpadów, otrzymaliśmy od Spółki Komunalnej (wraz z rachunkiem za wywóz śmieci) odpowiedni list. A jakże, jak na ważny list przystało, na papierze kredowym informowano nas między innymi o obniżce opłat za odbiór odpadów, przedstawiono ofertę usług bezpłatnych i tych płatnych i podano do naszej wiadomości, że: ,,Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów zostały uruchomione dwa punkty dobrowolnego gromadzenia odpadów.” Wskazano dwa punkty odbioru odpadów tj. siedzibę Spółki przy ul. Daszyńskiego (wjazd od ul. Polnej) i Stację Przeładunku Odpadów przy ul. Kazimierza Wielkiego. Dodano jednak, że klienci Spółki samodzielnie mogą dostarczać odpady, ale muszą wcześniej je posegregować ,,u źródła” czyli w swoim gospodarstwie domowym. Wątpię, żeby któryś z klientów oczekiwał takich rozwiązań. Jeżeli ktoś dobrowolnie chce ze swoimi odpadami biegać (lub jeździć) po mieście na ulicę Polną lub Kazimierza Wielkiego, to jego sprawa. Jednak większość z nas nie ma na to czasu ani możliwości, ani nawet ochoty. Większość chciałaby, aby Spółka Komunalna nie zrzucała na nas swoich obowiązków, aby umożliwiła nam realizację hasła jakim się posługuje: ,,Segreguję - jestem ok ” nie zmuszając nas do tego, abyśmy nosili w plecakach albo wozili samochodem śmieci. Nie chcemy wiele - jedynie odpowiednich pojemników w miarę blisko swojego zamieszkania.
Uważam, że Spółka Komunalna nie ma pomysłu na prawdziwe, rzetelne i systematyczne odbieranie surowców wtórnych. Prawdopodobnie nie zadbała o podpisanie umów z odbiorcami takich odpadów i tak naprawdę nie wie, co z surowcami wtórnymi zrobić. Wbrew temu co można znaleźć w propagandowych ulotkach, reklamach, przeczytać na stronie internetowej a i nawet na pojazdach należących do Spółki, to tak naprawdę Spółce Komunalnej nie zależy na odbiorze odpadów od wszystkich mieszkańców. Wszelkie działania w tej kwestii można nazwać pozornymi i dlatego, gdyby odbył się plebiscyt na Lidera Propagandy Sukcesu mój głos oddałabym na Spółkę Komunalną we Wschowie. Osobiście wkładam wiele trudu w segregację odpadów, ale nie mam już cierpliwości ani siły na ciągłe poszukiwania pustych pojemników ogólnodostępnych a na system workowy nie mogę się zdecydować, nie mogę i nie chcę przez dwa miesiące przebywać wśród śmieci.
Czy można mieć nadzieję na pozytywne zmiany? Ja liczę na znaczące zmiany w związku z przyjęciem nowej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Przepisy wyraźnie określają, że od stycznia 2012 to gminy przejmą odpowiedzialność za odbieranie odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości. W myśl nowej ustawy to gmina jest właścicielem odpadów a nie jej wytwórcy, czyli mieszkańcy. Ustawa nakłada na gminę wiele obowiązków w zakresie odbierania, składowania i co ważne - przetwarzania(!) odpadów. Jednym z ważniejszych zadań gminy będzie ograniczenie (do 16 lipca 2013 r.) masy odpadów komunalnych ulegających biodegradacji do nie więcej niż 50 procent wagowo ich całkowitej masy. Natomiast jeśli chodzi o recykling, to jego poziom i przygotowania do wtórnego użycia papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła musi (do 2020r.) osiągnąć co najmniej 50 procent wagowo ich całkowitej masy. W świetle nowej ustawy to burmistrz wraz z powołaną przez Gminę Spółkę Komunalną muszą w najbliższym czasie opracować wspólną koncepcję gospodarowania odpadami. Obawiam się jednak, że znów stosowne uchwały i regulaminy zostaną tak skonstruowane, że to na mieszkańców spadną wszystkie obowiązki i to za wysoką opłatą.
Odwiedza nas 49 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
szary pracownik się nie liczy tylko zarząd. Pani Janka ma rację w 100%, tylko konkursy dla dzieci i samochwalstwo w mediach. Tylko propaganda i jeszcze raz propaganda sukcesu, jak za czasów PRL, wielki "bajer. Pani Janka pyta dlaczego tak dużo jest pojemników od ul. Konradowskiej do Kazimierza Wlkp. Mam odpowiedż, bo tam mieszka prezes Spółki i kierownik Dz. Odpadów, ot i wszystko.Może ktoś /kompetentny/ wreszcie przejrzy na oczy i zrobi porządek w tym temacie jakiego oczekują mieszkańcy.
Wydaje mi się, że pojemniki na segregację odpadów, to w dzisiejszych czasach norma, a tu ZONK!
Miejmy nadzieję, że szefostwo Spółki przeczyta ten artykuł i mocno się zastanowi, zanim uświadomi społeczeństwo o swoich kolejnych "sukcesach" ,albo zorganizuje kolejny konkurs na "tor przeszkód ze śmieciami".
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.