Jest wiele chwil zwątpienia w życiu społecznego „dziennikarza” z półrocznym stażem. A to zarzucą, że człek się czepia niepotrzebnie, że przesadza, że panikuje, że dobrych rzeczy nie widzi, a to prokuraturą postraszą lub Wujkiem Miszą z Ukrainy. Na dodatek funkcja to społeczna, żadnych apanaży z tego nie ma. Nie dość, że żadnych pieniędzy się do domu z tego tytułu nie przynosi, to wręcz się je wynosi - a to na spotkania redakcyjne, a to na plakat czy sprawy techniczne związane z funkcjonowaniem strony. I gdy tak sobie człek chodzi i zastanawia się czy to ma sens, bo i odbiór społeczny czasami nie taki jaki sobie „redaktor” wymarzył, nagle zdarza się coś, co dodaje nowych sił.
Nam (mam nadzieję, że koleżanki redaktorki i koledzy redaktorzy się nie obrażą za to „nam”) – a przynajmniej mi - nowych sił najbardziej dodaje efekt owego czepiania. Bo nie chodzi tylko o to, aby się czepiać, ale o to, aby to czepianie przyniosło efekty, aby czemuś służyło. 3 maja tego roku redakcyjna koleżanka Janina Grzyb w tekście „Jeszcze nie ma” czepiała się. Dokładnie czepiała się tego, jak bardzo zaniedbany jest park w samym centrum miasta, wzdłuż alei Józefa Rogalińskiego (między ulicami Bohaterów Westerplatte a Generała Bema). Najbardziej autorkę bolał (ja osobiście łączyłem się w tym bólu) brak figurki nagiego chłopczyka, grającego na flecie, która przed laty zdobiła fontannę. Jednego z symboli Wschowy. I oto jest. Powrócił. I tryska.
Dobrze wiem, że zaraz pojawią się głosy, że żadna w tym nasza zasługa. Bo przecież o braku „Flecisty” pisało też zw.pl a Klub Radnych „Porozumienie dla Rozwoju” złożył w lutym interpelację w tej sprawie. Jednak powszechnie wiadomo, że my czepiamy się zdecydowanie lepiej niż nasza internetowa „konkurencja”. A interpelacja opozycji? Któż słucha opozycji? Opozycji nigdy racji się nie przyznaje, choćby i ją miała. Opozycji robi się na przekór. Jaka władza przyzna jej rację?
Widzisz więc czytelniku, że zostajemy tylko my. Skuteczni, zmotywowani do zmieniania miasta na lepsze. Aż serce rośnie kiedy się pomyśli, jak miasto to będzie wyglądać za kilka lat naszego czepiania. Zmotywowani ruszamy na miasto. Sprawdzimy każdy zakamarek. Urzędnikom będziemy patrzeć na ręce i nie tylko na ręce. Będziemy czujni ku chwale ojczyzny lokalnej.
Dziwi mnie tylko jedno. Dlaczego powrót „Flecisty” po kilkuletniej banicji odbył się tak cicho. Wstyd było się władzy przyznać do tego, że chwilowa renowacja trwała tak długo? Nawet na stronie wschowa.pl najmniejszej wzmianki nie zamieszczono. Można tam przeczytać o wyprawkach szkolnych, przerwach w dostawie prądu – informacjach z pewnością niezwykle pożytecznych, jednak nic o odnowieniu tej urokliwej fontanny. Jeszcze żywimy nadzieję, że może bard wschowski w osobie Naczelnika Wydziału Promocji i Rozwoju jakąś pieśń lub bajkę o kilkuletniej Odysei naszego „Flecisty” ułoży. Każdy jest Odysem co wraca do swej Itaki, ale nie każdy jest „Flecistą” co na postument wraca. Tym bardziej radujmy się, szanujmy i podziwiajmy. Zapraszam do parku po chwile wzruszenia. Wreszcie.
Odwiedza nas 53 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Dla mnie to naturalne, że figura chłopca grającego na flecie to "flecista". Gdyby przedstawiony chłopiec grał na fletni byłby "fletnistą". Skąd pani czerpie wiedzę o nazewnictwie tej figurki ?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.