Od kiedy sięgam pamięcią, kwiecień był i jest nadal Miesiącem Pamięci Narodowej. Nie mam żadnych wątpliwości, że pamięć narodowa ma istotne znaczenie w kształtowaniu tożsamości narodowej, postaw patriotycznych, przywiązania do Ojczyzny i nabywania nie tylko wiedzy, ale i szacunku do historii narodu. Jedyne co mnie, jako osobę dojrzałą i ukształtowaną pod względem tożsamości narodowej niepokoi, to brak pewnej równowagi, ciągłości a nawet spójności między tym, co było ważne przed rokiem 1989, a tym co w czasach obecnych uznawane jest w polityce historycznej państwa za najważniejsze.
Nie mam pewności dlaczego już w czasach PRL-u ten miesiąc wybrano na szczególne kształcenie uczuć patriotycznych, wyrabianie świadomości i pamięci narodowej. Nie jestem historykiem i moje spostrzeżenia nie mają podstaw naukowych. Są tylko przypuszczeniem, że wiązało się to z zakończeniem walk z okupantem niemieckim na dzisiejszych terenach Polski zachodniej, stawianiem słupów granicznych na Odrze i Nysie, rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim a być może także z wyzwoleniem obozów koncentracyjnych. Wówczas takie obchody związane były z oddawaniem hołdu bohaterom walk na frontach II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem poległych walczących u boku Armii Radzieckiej. Niemniej nie zapominano o tych, którzy walczyli na Zachodzie i o tych z różnych ugrupowań partyzanckich, czyli Sił Zbrojnych Polski Podziemnej. Wbrew temu co się obecnie mówi, wielu z nas wiedziało o tym, co się stało w Katyniu, co to było Powstanie Warszawskie, Armia Krajowa i czym zasłużyli na miano bohaterów żołnierze pod Monte Cassino. Śmiem nawet twierdzić, że wiedza historyczna mojego pokolenia była znacznie szersza i dokładniejsza niż ta, którą posiada obecne młode pokolenie. Nie tylko kształcono nas w szkołach, ale wiedzę czerpaliśmy od naocznych świadków, od dziadków, rodziców, dalszych i bliższych krewnych. Poza tym odbywały się akademie okolicznościowe, spotkania z kombatantami i więźniami obozów koncentracyjnych. W czynach społecznych porządkowano groby poległych żołnierzy polskich i całe cmentarze żołnierzy radzieckich. Niestety, grobami żołnierzy niemieckich nikt się nie przejmował i prawdopodobnie nie zachowało się zbyt wiele takich miejsc w Polsce.
W obecnych czasach wielu historyków i polityków twierdzi, że na kształtowanie pamięci narodowej w czasach PRL-u
ogromny wpływ miały ówczesne władze i robiły to niewłaściwie, z pomijaniem niektórych ważnych wydarzeń i ludzi, którzy zasługują na miano bohaterów. Tak, to prawda, ale czy teraz jest inaczej? Czy historia najnowsza nie jest przedstawiana w sposób, w jaki sobie życzy władza? Moim zdaniem państwo i władze po 1989 roku mają jeszcze większy wpływ na to o czym, o kim, kiedy i w jaki sposób obywatele mają pamiętać historię walk o niepodległą Ojczyznę. To polityka wyznacza kierunki działań, to politycy ustalają co jest słuszne i chwalebne a o czym należy zapomnieć raz na zawsze. To politycy wiedzieli, które pomniki trzeba było zniszczyć a jakich jeszcze brakuje, to politycy ustalają miesiące i dni pamięci narodowej, zmieniają daty dawnych świąt państwowych i ustalają nowe, jedynie słuszne święta. Do tego, żeby obywatele wiedzieli o kim należy pamięć a kogo muszą uznać za wroga i zbrodniarza potrzebna była „legislacja pamięci narodowej” w postaci ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Z tej to ustawy (z roku 2008, znowelizowanej w 2010) jasno wynika, że pamięć narodowa nie dotyczy już tylko ocalania od zapomnienia ofiar, strat, szkód poniesionych przez Naród Polski w latach II wojny świtowej, ale także po jej zakończeniu, czyli od 1 września 1939 do 31 lipca 1990 roku(!). W uzasadnieniu powstania ustawy napisano: ,,Mając na uwadze patriotyczne tradycje zmagań Narodu Polskiego z okupantami, nazizmem i komunizmem”. A zatem według projektodawców ustawy pamięć narodowa to pamięć o zbrodniach dwóch okupantów oraz nazizmu i komunizmu, pamięć o krzywdach, poświęceniu i walce na rzecz niepodległego państwa polskiego do roku 1990. W obecnych czasach już nie zbrodnie hitlerowskie a radzieckie stają sią tymi, o których należy pamiętać i rozliczać. Winnych należy ścigać i karać a pokrzywdzonych w specjalny sposób honorować. Miedzy innym dlatego ustanowiono na 13 kwietnia Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Tym samym wskazano, że była to najtragiczniejsza, najboleśniejsza i największa ofiara Narodu Polskiego w czasie II wojny światowej. A oprawcami byli Rosjanie. Tak, była to okrutna zbrodnia, ale czy na naszym narodzie nie popełniono innych, równie tragicznych i bolesnych zbrodni, o których teraz się nie mówi? Każe nam się zapominać o tych, którzy szli od Oki po sam Berlin, bo szli ze Wschodu, nie z tej strony co należało, z „wrogami”, którzy ,,okupowali’’ nas do 1990 roku. Z historii II wojny świtowej mamy zapamiętać, że był przede wszystkim Katyń i Powstanie Warszawskie sprzeciwiające się okupacji niemieckiej i widmu nadciągającej niewoli sowieckiej.
Zamazywanie pamięci narodowej w obecnych czasach wychodzi władzy lepiej niż w niesłusznych, złych czasach PRL-u. O zbrodni katyńskiej mówi się dużo, w każdym większym mieście i małym miasteczku powstały miejsca pamięci, postawiono pomniki, nadano nazwy ulic, placów, rond i wmurowano niezliczoną ilość tablic. Najmłodsze pokolenie już na pewno ma wpojone, że Katyń to najważniejsze wydarzenie w historii Polski. Bo, jak za czasów PRL-u, to dzieci są głównymi odbiorcami wiadomości historycznych, biorą czynny udział we wszystkich uroczystościach i akademiach. Zupełnie nie mogę pogodzić się z tym, że do ważnych wydarzeń najnowszej historii próbuje się zaliczyć tragiczną w skutkach katastrofę pod Smoleńskiem i powiązać ją z wydarzeniami sprzed lat w Katyniu. Robią to politycy prawicy i duża część ich zwolenników. Ale nie tylko! Są też nauczyciele – i ma to miejsce również we Wschowie.
W ubiegłym roku, w pierwszą rocznicę katastrofy i z okazji Dnia Pamięci Ofiar Katynia dzieci z Grupy Patriotyczno - Historycznej Katyń przedstawiły na ,,Skwerze Patriotycznym’’ (Zielony Rynek) inscenizację (bardzo dobrze przygotowaną aktorsko), w której umieszczono nagranie głosu… Lecha Kaczyńskiego. Jestem za tym, żeby dzieci znały historię i uczestniczyły we wszystkich patriotycznych uroczystościach, jednak nie podoba mi się to, że wciąga się je w coś, co nie ma nic wspólnego z pamięcią narodową. Czy w tym roku będzie tak samo, tego jeszcze nie wiem. Jednak ta sama grupa dzieci i młodzieży, wraz z opiekunką, katechetką Agnieszką Małą przygotowała inscenizację słowno-muzyczną pod nazwą Wieczornica Upamiętniająca Ofiary Wschodu. Nie ofiary Katynia, Ostaszkowa czy nawet Syberii a WSCHODU. Jest to wyraźne wskazanie, że wszelkie zło, nieszczęścia i zagrożenia pochodzą zza wschodniej granicy. Mogę to jakoś wytłumaczyć odmiennymi poglądami na dzieje i historię Polski, ale nie mogę pojąć kto i dlaczego wybrał miejsce tej uroczystości, która ma odbyć się w Lapidarium Rzeźby Nagrobnej?! Przecież Lapidarium to nie tylko muzeum tablic nagrobnych, ale także miejsce spoczynku wielu ludzi, dawnych mieszkańców Wschowy narodowości niemieckiej. Co to ma być? Jakieś pojednanie niemiecko-polskie przeciw wspólnemu wrogowi, temu ze Wschodu? A co by było gdyby tak pani Erika Steinbach zechciała w kaplicy cmentarza komunalnego zorganizować uroczystość upamiętniającą byłych mieszkańców Fraustad i nazwałaby ją Wieczornicą Ofiar Wschodu, czyli Polski?! To nie to samo? No tak, my jesteśmy u siebie, we Wschowie, a Niemcy tam, za zachodnią granicą. Ale jak się okazuje, to my Polacy jesteśmy tymi bardziej pokrzywdzonymi, wypędzonymi ze wschodnich rubieży Polski, to my nie tylko mamy prawo, ale obowiązek pamiętać i organizować nasze uroczystości patriotyczne na cudzych cmentarzach. A może dlatego, że my utrzymujemy, dbamy o nekropolię i zabytki mamy prawo z tego korzystać? Może to ma jakieś głębsze przesłanie, lecz moja wrażliwość na miejsca spoczynku, niezależnie od tego kto i jakiej wiary jest pochowany, nie pozwala mi tego zaakceptować. Gdyby chodziło o jakąś symbolikę i godne uczczenie pomordowanych w Katyniu to odpowiedniejszym miejscem byłby cmentarz komunalny, któryś z kościołów a nawet i sala CKiR.
Wiem, że napisałam o sprawach, o których niewiele się mówi, bo takie poglądy na politykę historyczną, kształcenie postaw patriotycznych i tożsamości narodowej nie są popularne a czasami nawet ryzykowne. Jednak nie godzę się z tym, że nakazuje mi się zmieniać poglądy ustawą. Urodziłam się na Ziemiach Zachodnich, ale w Polsce. Jestem Polką, mówię i myślę po polsku. Skończyłam edukację w czasach PRL-u i nie mam kompleksów niedouczonej. W każdej szkole uczono mnie i języka polskiego i historii. A tego, co z tamtych lat mam w pamięci nikt mi nie wymaże. Nigdy nie czułam, że jestem pod jakimiś zaborem albo radziecką okupacją. Pieczołowicie dbam o rodzinne pamiątki, w tym biało-czerwoną opaskę żołnierza AK i legitymację przynależności do tej organizacji. A na święta państwowe (chociaż z nowymi datami) zawsze wywieszam flagę państwową.
Odwiedza nas 66 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Każda epoka ma swe własne cele
I zapomina o wczorajszych snach...
Nieście więc wiedzy pochodnię na czele
I nowy udział bierzcie w wieków dziele,
Przyszłości podnoście gmach!
Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.