Słupom ogłoszeniowym we Wschowie przyglądam się chyba ponad 5 lat, a na pewno od momentu kiedy po raz pierwszy zauważyłem pracownicę Spółki Komunalnej WSCHOWA w trakcie czyszczenia takiego słupa do zera. Miało to miejsce naprzeciw klasztoru. Jadąc rano do pracy zobaczyłem pracownicę z ekipy zamiatającej ulice jak odzierała słup z plakatów i ogłoszeń. Gdyby był to pracownik merytoryczny Spółki z kartką w ręku, mógłbym domyślać się, że jest to czas weryfikacji ogłoszeń. Te nieopłacone, albo opłacone na czas, który minął, „muszą odejść”. Potrafiłbym to zrozumieć. W tym wypadku niestety tak nie było.
Żwawa niewiasta z miotłą pod pachą zerkała tylko za siebie i nie zamierzała zastanawiać się, które plakaty zostawić, a które nie. Na pewno nie miała żadnego wykazu reklam. Od tego czasu wyczuliłem się na problem słupów i zacząłem zerkać na nie częściej. Podobne „akcje czyszczenia” widziałem w naszym mieście już nieraz. Mało tego, zacząłem przyglądać się podobnym słupom w innych miastach; w Sławie, Sulechowie, Wolsztynie i innych. I co zauważyłem? Bez wątpienia stwierdziłem, że tak gołych słupów jak we Wschowie, gdzie indziej nie ma, a na pewno nie zdarzają się tak często.
Problemem próbowałem kiedyś zarazić redaktora regionalnego dziennika, bo sam wypowiedzieć się na ten temat nie miałem jeszcze gdzie (nie było bezkresu.pl ). Ten temat kupił, ale nie do końca zrozumiał moją intencję i poprzestał na wywiadzie z dyrekcją Spółki. Dowiedzieliśmy się z niego mniej więcej tego, że administrowanie słupami to działalność komercyjna; kto nie płaci – wypada.

A ja widzę to inaczej. Wychodząc z założenia, że kontakt naszych władz samorządowych z mieszkańcami gminy jest co najmniej ubogi, niedostateczny, chciałbym aby maksymalnie zostały wykorzystane do niego możliwości, które realnie mamy. Tak więc Spółka Komunalna Wschowa, której gmina jest jedynym właścicielem powinna wykorzystać jak tylko się da całą powierzchnię słupów. Realizując obowiązek informowania mieszkańców o ważnych sprawach naszej wspólnoty, jak najdłużej powinno się zostawiać ogłoszenia, bo przecież nawet po terminie informacja o programie sesji czy jakiś komunikat mają swój sens. Ma też znaczenie wzgląd na estetykę, bo chyba każdy woli oglądać słup oklejony nawet starymi ogłoszeniami niż cały w smugach zastygłego kleju.
W oczach gościa wizytującego Wschowę goły słup nie najlepiej świadczy o prężności naszego środowiska. Może sugerować, że w naszym miasteczku niewiele się dzieje, nie ma o czym komunikować.
Zrozumiałe jest, że na słupach musi być miejsce na plakaty komercyjne, które wspomagają budżet ich właściciela, ale również na ogłoszenia samorządowe. W tej sprawie jak w wielu innych, złoty środek jest ze wszech miar zalecany.
Odwiedza nas 41 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Reasumując są to jednak, jedynie moje odczucia, być może się mylę w ocenie, ale skądś wspomniane wcześniej przyzwyczajenie się wzięło.
Jakaś gorycz cieknie z tego komentarza. Moim zdaniem nieuzasadniona. Napisałem sporo tekstów pozytywnych; o rajdzie rowerowym, imprezie w Osowej Sieni, esperantystach, Stenie, Stachurze, książce Sprungali itd. Proszę zwrócić uwagę na to, że moja krytyka nie jest totalna, a dotyczy spraw raczej jednostkowych, na które nie trzeba milionów. To jakiś słup, lampa, przystanek, mail bez odpowiedzi czyli to, co obywatel powinien mieć w standardzie. Tych braków nie można tłumaczyć brakiem pieniędzy i światowym kryzysem, bo to zwykłe niechlujstwo. To z tym głównie walczę!
A na pytanie czy dla swojego miasta zrobiłem coś poza krytykowaniem, z wrodzonej skromności nie odpowiem.
Może ktoś podpisany kiedyś zauważy..., nawet jeśli to będzie dopiero na nagrobku.
Swoją drogą to ciekaw jestem czy zrobił Pan kiedyś coś poza krytykowaniem dla swojego miasta, tak od siebie, bezinteresownie , bez oczekiwania poklasku, dla własnej satysfakcji i dobrego samopoczucia.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.