O gazie łupkowym wiedziałam niewiele – ot, tyle ile można wyczytać w artykułach, które od czasu do czasu pojawiają się w prasie i Internecie. O gazie łupkowym na terenach Powiatu Wschowskiego nie wiedziałam nic – dopóki nie przeczytałam tekstu Michała Suszczewicza „Gaz łupkowy – rachunek zysków i strat”, opublikowanego na stronach zw.pl. Tym chętniej skorzystałam z okazji, aby uzupełnić luki w swojej wiedzy na temat okolicznych łupków oraz potencjalnych korzyściach/zagrożeniach, które niosłoby ze sobą wydobycie z nich gazu.
13 stycznia (piątek) młody student geografii Uniwersytetu Wrocławskiego, Michał Suszczewicz, zorganizował dla mieszkańców Wschowy prezentację, która miała być punktem wyjścia do dyskusji. W czytelni Biblioteki Publicznej Miasta i Gmina Wschowa zebrało się kilka osób zainteresowanych tym tematem. I, po krótkim pokazie, faktycznie wywiązała się dyskusja, która trwała dwa razy dłużej niż sama prezentacja. I – tu dygresja - świetnym przygotowaniem do tematu szczególnie wykazali się wschowscy licealiści, którzy w tym roku chcą zdawać maturę z geografii. Jednak główny ton rozmowom nadawała przybyła na spotkanie pani geolog, pracownica Starostwa Powiatowego we Wschowie. Z racji wykształcenia oraz pełnionej funkcji była merytorycznie przygotowana i szczegółowo odpowiadała na pytania, rozwiewała też większość wątpliwości uczestników.
Reasumując – można by to spotkanie nazwać dużym sukcesem – bo jest i student, który nie zapomina o swoim rodzinnym mieście i chce się podzielić swoją wiedzą z mieszkańcami, jest grupa osób, która – mimo paskudnej pogody – poświęciła piątkowe popołudnie, żeby posłuchać, dokształcić się i przedstawić wątpliwości, jest wreszcie urzędnik - specjalista w danej dziedzinie, który dopowiada szczegóły, tłumaczy rzeczy niezrozumiałe, rozwiewa obawy.
Jest jednak jedno „ale”, zgrzyt w wypowiedzi pani geolog, która obejrzaną prezentację podsumowuje stwierdzeniem, że jest w niej parę błędów i nieścisłości (ale nie wskazała tychże) i doradza, żeby w przyszłości spotkania na ten temat organizować z kimś kompetentnym, reprezentantem odpowiednich państwowych instytucji, np. Państwowego Instytutu Geologicznego. A jej rada podyktowana jest obawą, że rozmowy z nie-specjalistami w tej dziedzinie mogą spowodować, że uczestnicy wyrobią sobie mylny osąd o sprawie i ulegną nieuzasadnionej panice przed ewentualnym skutkami ubocznymi wydobycia gazu łupkowego. W podtekście tej wypowiedzi czai się wizja osób, które niedoinformowane i przerażone zagrożeniami związanymi z wydobyciem gazu łupkowego, zawiązują stowarzyszenie i czynnie protestują przeciwko jakimkolwiek działaniom wydobywczym gazu z łupków na terenie naszego powiatu.
Nie o krytykę pani geolog jednak tutaj chodzi, bo optymizmem napawa, że chciało jej się na to spotkanie przyjść i podzielić swoją wiedzą, a nawet problem nie leży w jej wypowiedzi, bo trudno się nie zgodzić, że najlepiej czerpać wiedzę „u źródła” czyli słuchać specjalistów w danej dziedzinie. Rzecz cała zasadza się na pewnym mechanizmie, które piątkowe spotkanie obnażyło. Spotkanie było inicjatywą „oddolną” – student geografii przygotował prezentację dotyczącą gminy Wschowa i stwierdził, że warto, aby skorzystali z niej również mieszkańcy. Bardzo budująca postawa. Niektórzy mieszkańcy – tacy jak ja – rzeczywiście skorzystali z okazji, aby dowiedzieć się czegoś więcej na temat gazu łupkowego (choćby to była wiedza studenta geografii a nie specjalisty od gazu łupkowego) i przy okazji upewnić się czy – w przypadku gdyby na naszym terenie ruszyło wydobycie tego gazu – nie grozi to jakąś katastrofą środowiskową lub innymi niemiłymi konsekwencjami. Na próżno takiej wiedzy szukać na stronie gminy czy powiatu (w szczególności powiatu, który posiada Wydział Geodezji, Kartografii, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami). Nie pojawił się żaden artykuł, zaproszenie do dyskusji, prelekcja, ani zwykła, prosta informacja – cokolwiek, co byłoby przygotowane przez merytorycznych pracowników, reprezentantów „odpowiednich” samorządowych/ państwowych instytucji. Gdyby nie inicjatywa i zapał młodego studenta, który postarał się o kontakt z lokalnymi mediami, żeby opublikować swój referat oraz zorganizował spotkanie, większość mieszkańców gminy nie miałaby nawet pojęcia, że temat wydobycia gazu łupkowego może bezpośrednio dotyczyć i nas. Spotkanie dla mieszkańców zostało zorganizowane „oddolnie” i… szybko „zawłaszczone” przez reprezentanta urzędu (samorządowego czy państwowego, to już mniej istotne).
Dobrze, że urząd/urzędnik przyłączył się do dyskusji na ważny dla lokalnej społeczności temat, szkoda tylko, że była to reakcja na czyjś pomysł, a nie inicjatywa własna. Bo to, że taki temat może nie tylko zainteresować, ale też wzbudzić kontrowersje i obawy – powinno być dla przedstawicieli lokalnego samorządu oczywiste. Brak rzetelnych informacji jest źródłem plotek, budowania napięcia w kontaktach mieszkańców z lokalnymi władzami, a także oddolnych protestów – doskonałym przykładem na skutki niedoinformowania była przedświąteczna akcja rodziców uczniów z Gimnazjum nr 1, którzy protestowali przeciwko likwidacji szkoły. W tym przypadku również zabrakło pomysłu na społeczne konsultacje, które mogłyby uspokoić emocje i zastąpić je merytorycznymi argumentami.
Szkoda, że nie ma jeszcze wyrobionego mechanizmu polegającego na tym, że to właśnie lokalne władze dbają o to, by informować mieszkańców o istotnych dla gminy i powiatu sprawach i tworzyć warunki do zadawania pytań i inicjowania dyskusji. Wypracowanie takiej wspólnej płaszczyzny leży przecież nie tylko w interesie mieszkańców, ale też lokalnych władz, bo wtedy ich działania są transparentne, co buduje zaufanie między społecznością lokalną i wybranymi przez nich przedstawicielami. Pozostaje nadzieja, że może kiedyś urzędy, te lokalne, ale też regionalne i państwowe - przekonają się, że nie warto czekać na oddolne inicjatywy i w pośpiechu reagować na ich skutki, ale wypracują takie standardy działania, które pozwolą przewidywać i wyprzedzać ewentualne pytania i problemy oraz tworzyć płaszczyznę do publicznej o nich dyskusji.
Odwiedza nas 33 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
informacja pojawiła się w zakładce Firmy, co raczej nie sprzyja jej rozpowszechnian iu
Urszula Chudak.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.