Sprawy Miejskie

Sprawy Miejskie

Za biedni żeby się dzielić czy za leniwi, żeby coś zrobić?

W niedzielne popołudnie wyszłam z domu nie po to, żeby pospacerować z parasolem w ręku, ale żeby wesprzeć  zbiórkę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na Rynku, gdzie według zapowiedzi miały odbyć się koncerty, zastaliśmy (towarzyszył mi mąż) ciszę i Ratusz otoczony jak zwykle samochodami. Z lekkim zawodem udaliśmy się w stronę CKiR.

 

Droga krótka, ale wystarczyło, żeby się przekonać, że puste i smutne ulice przypominały raczej parking jakiegoś osiedla mieszkaniowego oddalonego od centrum. Właśnie wtedy dotarło do mnie, jak nigdy dotąd, że mieszkam w małym prowincjonalnym miasteczku. Tylko budynki, bądź co bądź piętrowe, o zwartej zabudowie i niezliczona ilość stojących samochodów w każdym wolnym miejscu, przypominały, że jest to miasto powiatowe. Miasto, w którym mieszkają ludzie - z racji ilości samochodów - wcale nie cierpiący z powodu biedy. Ulice prawie wymarłe, ale minęliśmy kilka osób (dokładnie 5) przechodzących szybkim krokiem, jakby umykali przed czymś albo przed kimś. Widzieliśmy także wolontariuszy (2 pary), którzy próbowali dogonić nielicznych przechodniów.

Kiedy znaleźliśmy się w CKiR pomyślałam, że nie jest tak źle, że w naszym mieście są też ludzie, którzy wspierają ideę WOŚP. Niezawodne dziewczęta z zespołu Solo śpiewały jak zwykle pięknie. Wolontariuszki uwijały się wśród widzów. Choć jedni wychodzili, inni wchodzili, to wiele miejsc było wolnych. Zespół Squad też całkiem nieźle się prezentował, ale widzów z każdą chwilą ubywało. Przez moment wydawało mi się, że wszystko jest takie piękne, że wolontariusze wymieniają puszki jedne za drugą i my mieszkańcy pobijemy swój mizerny ubiegłoroczny wynik. Kiedy jednak dowiedziałam się ile zebrano pieniędzy, to pewnie bardziej byłam zaskoczona i rozczarowana niż mieszkańcy, którzy nie doczekali się w naszym mieście ,,Światełka do nieba”.

Zastanawiałam się nad tym, co się takiego wydarzyło, czego nie dopatrzono? Może rzeczywiście większość z nas ma tak niskie dochody albo nie ma ich wcale, że nie starczyło ani jednej 1 zł na zbiórkę pieniędzy dla przyszłych matek i ich dzieci? Czyżby aż tak duża ilość mieszkańców nie popierała tej akcji charytatywnej i nie miała ochoty jej wspierać? Pytań i wątpliwości miałam dużo. Na niektóre z nich dość łatwo odnalazłam odpowiedzi  przeglądając (w internecie) i oglądając relacje w tv z przebiegu tej wielkie imprezy charytatywnej w innych miastach. Doszłam do wniosku, że główną przyczyną było to, że  nasze władze gminne i powiatowe zupełnie odcięły się od tej imprezy, pozostawiając organizację i jej przeprowadzenie wyłącznie pracownikom CKiR. Dzięki mediom wszyscy znali termin tego wydarzenia, ale w wielu miastach i gminach już dużo wcześniej zadbano o zachęcanie mieszkańców do czynnego udziału w WOŚP. Powiem więcej, w wielu miejscowościach z dnia Finału WOŚP zrobiono wielkie święto, podczas którego mieszkańcy mieli okazję do zabawy i zbiórki pieniędzy. We Wschowie przygotowania odbywały się po cichu, tak jak do zwykłej, mało istotnej imprezy. Na oficjalnej stronie internetowej Miasta Gminy powiadomienie o 20 finale WOŚP znalazło się dopiero 5.01.12. Nie zrobiono z tego ważnego wydarzenia w mieście, jak to często bywało z innymi imprezami, moim zdaniem mniej doniosłymi a nawet zbędnymi. Nawet nie wstawiono symbolu serduszka, jak to można zobaczyć na innych oficjalnych stronach miejskich  np. Nowej Soli, Wolsztyna i jeszcze paru innych miast i gmin. Tak jakby przypadkiem, od niechcenia małym druczkiem powiadamiano mieszkańców, że przygotowano Weekend z CKiR w ramach, którego odbędzie się  Koncert kolęd na dziedzińcu klasztoru oo. Franciszkanów, koncert pt. ,,Operetka. Zaśpiewajmy o miłości” i finał WOŚP.

Mało tego, dla władzy była to tak mało istotna, marginesowa impreza, że żaden przedstawiciel nie pofatygował się do CKiR podczas koncertów i licytacji. To jest sprawdzona informacja, która tylko potwierdziła moje wcześniejsze podejrzenia, że nasze władze zignorowały to ważne wydarzenie. Nikt z osób należących do sprawujących władzę w naszym mieście nie wsparł pracowników CKiR nawet dobrym słowem, nie mówiąc już o jakimś geście świadczącym, że ta impreza ma jakąś wartość. A przecież wielu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w całym kraju brało czynny udział, zachęcając swoją postawą i zaangażowaniem mieszkańców do zabawy, zbiórki pieniędzy i licytacji. Na przykład Pani burmistrz Góry wylicytowała serduszko i oddała je ponownie do licytacji. Naszej władzy widocznie się nie chciało. Nie chciało się też tym, którzy powinni zaangażować się z racji otrzymywanego wynagrodzenia, dla których promocja miasta powinna być świętym obowiązkiem nie tylko w dni powszednie. A jakaż to promocja, kiedy w Gazecie Lubuskiej opublikowano kwoty jakie zebrano w niedzielę i całe województwo dowiaduje się, że we Wschowie zebrano mniej niż w Cybince, Osiecznicy, Kożuchowie, Lubiszynie i wielu innych. Tak, za nami też jest kilka takich, jak Murzynowo, Bojadła, Górzyca czy Lipki Wielkie. To małe pocieszenie a wstyd duży. Jedyną gminą naszego powiatu, która nie pierwszy raz pokazała swoją wielkoduszność i zaradność, to gmina Sława.

Uważam, że we Wschowie oprócz biernej postawy władz i pracowników Wydziału Promocji zabrakło także aktywności tych mieszkańców, którzy mogliby zorganizować imprezy towarzyszące, alternatywne do koncertów. Istnieje przecież we Wschowie wiele stowarzyszeń i organizacji pozarządowych, które często chwalą się swoimi osiągnięciami, ale widocznie też nie miały ochoty włączyć się do pracy społecznej na rzecz WOŚP. W wielu miastach i gminach nie zabrakło młodych radnych, harcerzy, strażaków, sportowców i wielu innych. To mnie zdziwiło, że we Wschowie jakoś nikt z tych środowisk nie podjął się współpracy z CKiR. Można by rzec, że jaka aktywność i stosunek władz miasta do tego wydarzenia, taka i ich mieszkańców. Tak naprawdę to niewielka ilość mieszkańców była bezpośrednio   zaangażowana w to, aby finał WOŚP stał się ważnym wydarzeniem w naszym mieście. Osobiście jestem wdzięczna tej grupie ludzi, że chciało im się w tym dniu poświęcić swój czas na rzecz tej wspaniałej (moim zdaniem) akcji charytatywnej. Chcę za to podziękować grupie 20 wolontariuszy, dziewczętom z zespołu Solo, pracownikom CKiR, wspieranych przez nielicznych sponsorów takich jak Bank Spółdzielczy, Spółdzielnię Mieszkaniową, firmę Transport-Spedycja Milewicz, PU Taden - Tadeusz Andrys, Piekarnię Gierczak i Pizzernię Tymff. To oni starali się stworzyć namiastkę tego, co działo się w całym kraju podczas 20 finału WOŚP. Szczególnie ciepłe podziękowania kieruję do tych wszystkich mieszkańców, którym w tym dniu chciało się wyjść z domu i wesprzeć finansowo WOŚP.

Na koniec wrócę do sprawy braku ,,Światełka do nieba”. Zgadzam się, że jest to piękny i efektowny symbol WOŚP. Jednak nie rozumiem dlaczego ludzie właśnie ten element uważają za najważniejszy punkt omawianej imprezy charytatywnej. Nie chodzi przecież w tym przedsięwzięciu o symbole wizualne, ale o symboliczne złotówki. Tych złotówek było mało a jeszcze mniej na wydanie tylko po to, aby rozświetlić niebo nad naszym miastem. Nie widzę potrzeby, aby puszczano w kierunku nieba 3 000 zł w postaci sztucznych ogni w sytuacji, kiedy zebrano tylko 9 500 zł. Idea WOŚP polega na dawaniu i dzieleniu się na tyle, na ile kogo stać a nie na braniu tyle, ile się tylko da. Pozostają mi pytania, na które nie znam jednoznacznej odpowiedzi - czy mieszkańcy są zbyt biedni, żeby się dzielić z innymi, czy tylko uważają się za biednych, czy są zbyt leniwi, żeby coś zrobić dla innych?

Co ja zrobiłam? Może niewiele, ale w niedzielne, deszczowe popołudnie chciało mi się wyjść z domu, żeby wesprzeć WOŚP. Wiedziałam, że żaden wolontariusz nie zapuka do moich drzwi. To był mój obowiązek, aby ich odszukać. Nie wiem czy byłam hojna, ale wiem, że nie byłam w tym dniu leniwa. Dałam też do zrozumienia tym młodym ludziom, że ich wkład w niesienie pomocy innym,  jest ważny i potrzebny. W tym dniu zrozumiałam też, że dla władzy zasiadającej w Ratuszu i Starostwie akcja charytatywna WOŚP nie ma wielkiego znaczenia, woli wspierać zupełnie inne akcje i przedsięwzięcia.

Komentarze   

 
#9 Janina 2012-01-17 23:07
Panie Aleksandrze,zad anie domowe odrobione:).Naj bardziej spodobały mi się przytoczone słowa ,które skierował do Jurka Owsiaka ksiądz Tischner cyt.,,Po bożemu panie Jerzy, to zbierze pan tyle,co dziad pod kościołem.Niech pan robi tak, jak dotychczas."
Dziękuje i pozdrawiam.Jani na Grzyb
 
 
#8 Aleksander 2012-01-17 15:16
Do autorki:polecam wywiad z Jurkiem Owsiakiem.
http://wyborcza.pl/1,75402,10964008,Wkurzam_ludzi__choc_wkurzac_nie_chce.html
Pozdawiam.
 
 
#7 mieszkanka 2012-01-13 12:26
A co ma wspólnego opozycja z tematem tego artykułu?Ale jeżeli już podjęliscie,to zapytam- czy widzieliście gdzieś opzycję,która bije brawo władzy za wszystko co zrobi i czego nie ma zamiaru wykonać? Podstawowym obowiązkiem wszystkich radnych ,tych z opozycji i koalicji (jako władzy uchwałodawczej) jest kontrolowanie pracy burmistrza( jako wladzy wykonawczej)-ty le mówią ustawy o samorządach(gmi nnym,powiatowym ).To,że opozycja zwraca uwagę na pewne sprawy to nie znaczy,że to jest tylko krytykowanie.To czy burmistrz wysłucha uwag i krytyki to już tylko od niego zależy.Może ,ale wcale nie musi.
Wracając do artykułu.Włodar ze niby tacy apolityczni,pra wi,święci a pokazali ,po której stronie stoją.Gdyby akcję charytawną organizował kościół,to pewnie by sami z puszkami ganiali po mieście.Nie mam o to pretensji, że włodarze mają czas i ochotę na kolędowanie,spo tkania opłatkowe,Cecyl iadę,noszenie krzyża podczas drogi krzyżowej ,ale w takim razie powinni znaleźć choć chwilę dla WOSP.Co do świtełka. Mieszkańcy chyba wiedzą ile to kosztuje,bo w Sylwestra sami puścili w niebo majątek, więc nie powinni mieć pretensji,że organizatorzy(C KiR)ograniczyli wydatki na cel.
 
 
#6 Chris 2012-01-13 11:21
I ostatnia wypowiedź SYZYFA oddaje sedno sprawy, choć nie do końca się z nią zgadzam. Znacznie łatwiej jest być w opozycji niż sprawować władzę. Widząc działania obecnej opozycji mam wrażenie, że nie tylko nie umie wyłonić kandydata, ale i nie chce przejąć władzy. Na ten moment nie widać żadnej alternatywy i to prawda. I w tej perpesktywie oceniajmy działania obecnej władzy - może nie jest najwspanialsza pod słońcem, nie puszcza światełka do nieba, ale jest taka jaką nasze "młode demokracją" społeczeństwo sobie wypracowało i w jaki sposób umie ją mobilizować do bycia lepszą.
 
 
#5 syzyf 2012-01-13 11:03
Opozycja w Radzie Miejskiej Wschowy to zlepek organizacji z terenu miasta. Przez okres urzędowania rady jej głównym celem jest krytyka działań burmistrza. Ok. Chciałbym tylko wiedzieć czy wschowska opozycja jest w stanie wyłonić kontrkandydata dla Grabki w najbliższych wyborach samorządowych? Czy opozycja wzniesie się ponad podziały i przedstawi sensowną kandydaturę?
Jeśli nie, to witaj miernoto po raz czwarty.
 
 
#4 Barbossa 2012-01-12 22:57
światełko do nieba i organizacja pewnie by kosztowała, a przecież ratusz musi oszczędzać na premie dla pracowników
 
 
#3 Zbyszek 2012-01-12 21:38
Niestety Syzyf ma rację. Nasza władza chce być hojna ale za nasze pieniądze. Kiedyś napisałem o skarbonce, która stała w Ratuszu, ponoć kosztowała kilka tysięcy złotych, a w niej jeden banknot i trochę drobnych monet, zbiórka była ponoć na lapidarium. Biorąc pod uwagę chociażby fakt, że gdyby każdy pracownik Urzędu chociaż raz zasilił skarbonkę to powinno ich być tam o wiele więcej. Jeżeli nasi włodarze ( gminy i powiatu) tak uczyli jak kierują tymi urzędami, to dobrze, że już nie uczą naszych dzieci. Syzyf dziwisz się dlaczego dalej głosują mieszkańcy Wschowy na aktualnego Burmistrza, na pewno sprzyja temu fakt, że opozycja widoczna jest tylko tuż przed wyborami. Gdybym dzisiaj chciał coś o nich się dowiedzieć, to nie wiem gdzie tego szukać, ani pisemka, ani strony internetowej nic. Zbierają się tuż przed wyborami, uważam, że to za mało. Opozycjo obudź się kiedy jeszcze jest czas, bo znów może być za późno.
 
 
#2 Witaliusz 2012-01-12 15:47
Władza zajmuje się sobą.Nie takimi jakimiś akcjami jak wzniosła J.Owsiaka.Wróci łem po kilku miesiącach z wojaży,a tu już Pan Starosta nie ten,zastępca też nie z mojej bajki,drugi zastępca Burmistrza tez nie z mojej bajki.No zupełnie z innej opcji.Chłopcy wymieniają się stołkami i zabawa trwa.A orkiestra gra.Czy jak na Tytaniku?Nie wiem.Zwykle władza przypomina sobie o wyborcach przy kolejnych wyborach.Wówcza s są cacy.Teraz do kolejnych wyborów daleko to można mamić ludek obietnicami.Z tym,że ludek zmienia się.Nie kupi panowie takiej lipy jaka nam wciskacie.Infan tylność,beztros ka i niefrasobliwość zwykle spotyka się z twardą rzeczywistością .Jak z górą lodową.Rzeczywi stość skrzeczy!No a Wschowa tym razem bez światełka do nieba!Mizerota i nędza.Ale zawsze może być gorzej.
 
 
#1 syzyf 2012-01-12 09:25
Smutne. To wydarzenie odzwierciedla sytuację Wschowy i świadomość obecnych władz. Obserwuję z boku powolny upadek tego miasta i wciąż nie mogę znaleźć odpowiedzi na jedno pytanie: dlaczego wy wschowianie głosujecie wciąż na obecnego burmistrza?
 

Ostatnie komentarze

  • Rafaello diTravelfan
    Hej ! Jestem świeżo po lekturze Twojej barwnej relacji z imprezy Kolory pustynnych ...

    Czytaj więcej...

     
  • www.
    Nie do końca ze wszystkim się zgodzę, ale w gruncie rzeczy dobrze napisane i będę ...

    Czytaj więcej...

     
  • Krystyna
    Brawo Janeczko - są miejsca,gdzie rządzi przyroda, a nie pseudoturyści jakiejkolwiek ...

    Czytaj więcej...

     
  • anastazja
    świetnie autor opisuje swoje wojaże w lutym i ja lecę do Indii i trochę się ...

    Czytaj więcej...

     
  • http://www.
    Bardzo dobrze powiedziane, w wielu kwestiach się zgadzam.

    Czytaj więcej...

Gościmy

Odwiedza nas 37 gości oraz 0 użytkowników.