Sprawy Miejskie

Sprawy Miejskie

Zajadając akordeon czuję wielką harmonię

       Powiadają mądrzy ludzie, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Oczywiście można wzruszyć ramionami i zbyć tę prawdę życiową, lecz nachalnie lubi się ona potwierdzać. Jako przykład, że kolejny raz mamy do czynienia z manifestacją tej reguły, może świadczyć plakat na słupie ogłoszeniowym, który zaprasza nas na projekt muzyczny „Głos Ziemi” – warsztaty i koncert – w dniu 05.11.2011r. do CKiR.

       Cieszy mnie, że nowa ekipa zarządzająca „domem kultury” jest świadoma z jakiego powodu znajduje się tam, gdzie jest i stara się wprowadzić program naprawczy jak najszybciej. Sięgnięcie po muzykoterapię holistyczną można jedynie tłumaczyć pragnieniem tchnięcia ożywczego ducha w wyjałowiony kulturalnie grunt. Z okien Centrum musi rozciągać się straszny widok miasta zdruzgotanego i ogólnie z masą problemów skoro kreatorzy kultury wschowskiej decydują się zaoferować mieszkańcom warsztaty, o których to można poczytać na stronie członków projektu:

Uczestnicy leżą wygodnie i relaksują się, wsłuchując się w dźwięki mis tybetańskich dzwonków, bębnów, harfy ustnej, didgeridoo, końcówki, drumli i śpiewu intuicyjnego. Jest to czas na wyciszenie się i odnalezienie wewnętrznej harmonii, jak również przygotowanie do drugiej części warsztatów.

Ilość uczestników jest nieograniczona, dopóki każdy ma wystarczającą ilość miejsca by się wygodnie położyć.

Cześć druga to muzykoterapia aktywna. Uczestnicy zapoznają się z instrumentami etnicznymi: dzwonkami, grzechotkami, kijem deszczowym, bębenkami, żabkami muzycznymi, kalimbą… Kolejny etap to tworzenie orkiestry muzykoterapeutycznej, czyli wygrywanie swoich emocji w postaci dźwięków, które czujemy jednocześnie współgrając z resztą grupy. Uczestnicy nie muszą być muzycznie uzdolnieni, gdyż instrumenty, które posiadam są bardzo proste a gra na nich jest niezmiernie łatwa. Chodzi tu raczej o uczestnictwo w odczuwaniu dźwięków, wygrywania ich w zgodzie z samym sobą.” - http://www.muzykoterapiaholistyczna.com.pl/

       Prawda, że uroczo. Harmonia i wygrywanie dźwięków w zgodzie z samym sobą. Widać od czegoś pracę na ugorze pozostawionym przez byłą dyrekcję trzeba zacząć. I wygląda na to, że nie ma to jak trochę holistyki w publicznej instytucji, za publiczne pieniądze. 

       Dla mnie jest to po prostu śmieszne. Ale po śmiechu przychodzi refleksja, że w kraju w którym minister zdrowia stawia homeopatię na równi z medycyną, możemy być atakowani różnymi „atrakcjami” tzw. medycyny naturalnej. Odechciewa się jednak śmiać, gdy ów „atak” jest przeprowadzany za pomocą placówek, które można by podejrzewać o większy racjonalizm.

Komentarze   

 
#11 Chris 2012-02-23 22:41
Mam wrażenie Szanowny Gnomie, że maczałeś palce w całej aferze z neutrinami.
Tak czy inaczej poległem. Można by z tego całego zamieszania wyciągnąć wniosek, że mój światopogląd, dzięki któremu dostrzegam rzeczy niewidoczne szkiełkiem i okiem jest nie do obrony, i wszytko co mam wrażenie że istnieje choć dotknąć tego nie mogę to tylko zbyt luźny kabelek.
Na razie jednak zostanę na swojej pozycji bo mam wrażenie, że czasami postęp jest możliwy również dzięki temu że sięgamy tam gdzie wzrok nie sięga. Ot romantyk ze mnie...
 
 
#10 gnom 2012-02-23 06:07
co do prędkości światła
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11214978,Tajemnica_naukowej_sensacji_wyjasniona__Neutrina_nie.html
 
 
#9 pongo 2011-11-03 06:30
Sama Pani przyznaje, że nie zostały wykonane jako instrumenty muzyczne i ich stosowanie nie zostało dowiedzione ale oczywiście leczniczy wpływ maja. Bo tak jakiś Prof.S.Jonalist a powiedział. Prawda, myślę, że wyżycie się na czymkolwiek ma zbawienny wpływ na nasz organizm to i naparzanie w misy ma. Ale żeby w XXI wieku coś takiego organizować.
Jedli sobie Tybetańczycy z mis zupki chińskie a Wy się teraz wydurniacie. Polskich garów użyć nie można?
Nie ma oddziału dziecięcego we Wschowie a funduje nam się leczenie misami od zupek lub prania. Leczcie się więc ile wlezie.
 
 
#8 Karolina 2011-11-02 07:52
Do artykułu dodam tyle że stosowanie mis w Tybecie nie jest do dzisiaj z całą pewnością dowiedzione. Na pewno nie zostały wykonane jako instrumenty muzyczne ale rytualne i codziennego uytku i to nie jest tajemnica. Znane są one jednak w wielu innych kulturach i państwach np Japonia, Chiny, Tajlandia. Nazwa misy tybetańskie bardzo się przyjęla choć częściej chyba w ostatnim czasie nazywa się je misami dźwiękowymi i możemy wskazać ich różne rodzaje. O ich wpływie na psychosomatyczn e zdrowie człowieka pisal wiele Peter Hess. W Polsce są też badania naukowe, które prowadziła pani Sylwia Ozimek pod kierunkiem prof.dr hab. Mirosławy Janiszewskiej w Akademii Muzycznej w Łodzi. Sama muzykoterapia holistyczna jest dyscypliną, którą studiuje się na poważnej wyższej uczelni tj Uniwersytecie Pałackiego w Ołomuńcu. W Polsce gościmy twórcę tej metody dr Lubomira Holzera ijuż od 3 lat i w 2012 r będzie możliwość spotkania się z nim podczas weekendowego warsztatu i rozwiania (bądź nie)swoich wątpliwości. Sfera duchowości oraz energii jest sferą bardzo subtelną i trudną do mierzennia, uchwycenia, zbadania. Choć i tu można polecić "Dłonie pełne światła" Barbary Ann Brennan. Myślę jednak, że żadna pozycja nie będzie dla pana wystarczająco naukowa. Z jednej strony na szczęście z drugiej nie w sferze duchowości i energii trzeba pogodzić się z tym, że pewne pytania na długo lub na zawsze (ja mam nadzieje że na zawsze choć to bardzo nienaukowe)pozo stana bez odpowiedzi. Nie chcę nikogo przekonywac do istnienia czy nie pewnych rzeczy i zjawisk, bo samo czytanie książek i śledzenie badań niewiele nam da w tym temacie. Nie można poczuć i usłyszeć dźwięku czytając jego opis. Nie można usłyszeć alikwotów czytając akustyczny czy fizyczny opis tego zjawiska. Poczuć i doświadczyć będzie możńa w trakcie spotkania z nami. Chyba że uważa pan to za zupełną stratę czasu. Jeśli tak lepiej bedzie odstąpic miejsce komuś kto rzeczywiście ma na to ochotę i jest otwarty na -jeśli nie głębokie doświadczenie, to chociaż poznanie muzykoterapii holistycznej i naszych instrumentów. Pozdrawiam.
 
 
#7 gnom 2011-11-01 11:48
to może jeszcze jeden link http://marekkalmus.blog.onet.pl/GRAJACE-MISY-TYBETANSKIE-ILE-W,2,ID436059212,n

a panią Karolinę prosiłbym o podanie tytułu jakiejś pracy naukowej na temat "wymiaru duchowego i energetycznego" . Zawsze warto pogłębiać wiedzę. Pozdrawiam
 
 
#6 Karolina 2011-10-31 16:36
Artykuł o spotkaniu "Muzyka która uzdrawia" autorstwa Pana Krzysztofa wprawił mnie w osłupienie. Charakter uwag, złośliwy ton a przy tym zupełny brak znajomości zagadnienia całkowicie mnie zaskoczył. Nie rozumiem skąd tak pretensjonalne nastawienie i wręcz oskarżycielski a przy tym ironiczny sposób mówienia o rzeczach, których zapewne autor nigdy nie doświadczył. Już samo pojęcie uzdrawiania jest tu mylnie rozumiane i kojarzone z leczeniem medycznym koncentrującym się na fizycznym wymiarze funkcjonowania człowieka, czyli na jego cielesności. (Choć i w tym wymiarze instrumenty np.misy tybetańskie są szeroko stosowane na calym świecie a metoda Petera Hessego(masaż dźwiękiem) jest już od dawna przyjęta i niekwestionowan a.) W tym spotkaniu chodzi o wymiar duchowy i energetyczny, o którego istnieniu jest już od dawna wiele pozycji także naukowych, choć niewątpliwie są to rzeczy bardzo trudne do zmierzenia i opisania. W tym spotkaniu nie chodzi o to by dokonać cudownego uleczenia za pomocą szarlatańskich metod i magidznych technik. W tym spotkaniu chodzi o to, aby poznać i doświadczyć naturalnych sposobów (tu naturalnych instrumentów oraz możliwości głosowych, które ma każdy z nas) pomagających nam się wyciszyć, zrelaksować, odpocząć a tym samym zwiększyć siły witalne i odporność naszego organizmu. Instrumenty te oraz techniki muzykoterapii holistycznej to także sposób samorozwoju, poznawania i przeżywania siebie, uwalniania się z blokad emocjonalnych i energetycznych. Dla osób, które nie są gotowe na tak głębokie odczuwanie i przeżywanie, spotkanie z tymi dźwiękami jest po prostu pięknym przeżyciem o wiele głębszym niż udział w zwykłym koncercie.
Karolina Szymków - prowadząca spotkanie
 
 
#5 gnom 2011-10-28 14:21
O Szanowniejszy Chrisie !
Nie wiem który fragment mojej wypowiedzi doprowadził Cie do wniosku, że podzielam pogląd " że nie istnieją rzeczy, zjawiska, procesy tylko dlatego że ich nie umiemy wyjaśnić lub nie mamy narzędzi by ich zbadać". Chciałbym przypomnieć, że to właśnie rzesze naukowców przez setki lat nie zatrzymało się w wyjaśnianiu zagadek świata, których nie rozumieli . Tu polecam rewelacyjny serial BBC Geniusze.
Ja naprawdę rozumiem i przjmuje do wiadomości np. lecznicze właściwości czosnku i cebuli, których stosowanie tradycyjne poparła nauka analizując ich skład i wpływ jego na organizm.
Jednak gdy ktoś w reklamuje swój szoł sloganem "Muzyka która uzdrawia" i przedstawia go na swoich stronach jako muzykoterapie holistyczną to trzeba jasno powiedzieć, że to po prostu szarlataństwo nie mające nic wspólnego z medycyną.
 
 
#4 Chris 2011-10-28 12:43
Gnomie Wielce Szanowny,
Daleki jestem od podważania metodologi badań naukowych, lecz chciałbym zauważyć, iż zajmowanie stanowiska, że nie istnieją rzeczy, zjawiska, procesy tylko dlatego że ich nie umiemy wyjaśnić lub nie mamy narzędzi by je zbadać jest dość ryzykowne i zamyka jedną że ścieżek rozwoju wiedzy o świecie.
Jako sceptyk oczywiście masz prawo przyjmować do świadomości tylko udowodnione teorie i odrzucać wszytko to czego nie można dotknąć, zmierzyć, wyliczyć. To jeden ze światopoglądów - nazwijmy go w uproszczeniu materialistyczn ym. Chciałbym Cię jednak namówić na pozostawienie nieco uchylonych drzwi na teorie jeszcze nie sprawdzone lub sprawdzane metodą tak bardzo nienaukową jak "tradycja" oraz na przyznanie prawdzie stwierdzeniu, że nie da się wszystkiego we wszechświecie wyjaśnić naszymi metodami badawczymi.
 
 
#3 gnom 2011-10-28 09:10
Przemiły Chrisie !
Fundamentem nauki jest to, że jest ona budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników, prowadzi do powstania wiedzy naukowej.
Jak zaznacza w swoim artykule Prof. dr hab. med. Andrzej Gregosiewicz mimo wieloletnich starań nie udało się w żaden sposób potwierdzić leczniczych właściwości „metod” holistyki czy „leków” homeopatycznych . Nie wynika to wcale z nieznajomości ludzkiego organizmu tylko z faktu, że to po prostu nie działa. Gdyby działało można by rozważać niewątpliwie tajemnice ludzkiego działa.
Nauka działa tak, że Twoje stwierdzenie, że istnieją cząstki poruszające się szybciej niż światło nie jest faktem naukowym tylko teorią, która zgodnie z metodyką nauki będzie zweryfikowana. Na dzień dzisiejszy teoria ta ma raczej więcej przeciwników niż entuzjastów. Argumentem, który mnie np. stawia po stronie sceptyków jest opinia Johna Ellisa, fizyka teoretycznego z CERN, który zwraca uwagę na fakt, że gdyby neutrina mogły poruszać się szybciej niż światło, ich puls z wybuchu supernowej byłby rejestrowany całe lata wcześniej niż światło, które do nas po tym wybuchu dotarło. Tymczasem tak nie było. Neutrina z 1987a ( gwiazda supernowa z Wielkiego Obłoku Magellana ) docierały zgodnie z przewidywaniami , tak samo szybko jak światło.
Pozdrawiam serdecznie
 
 
#2 Chris 2011-10-27 16:51
Gnomie Miły ;)
Polecany artykuł z banalnej z pozoru sprawy zasadności wydawanych przez naszą instytucję kultury pieniędzy na wątpliwej skuteczności seanse kieruje czytelnika na sprawy światopoglądowe . Autor artykułu wrzuca do jednego worka w zasadzie wszytkie "alternatywne" metody leczenia patrząc na świat przez "sziełko i oko" nauki. Tylko wg mnie ten rozwlekły wywód oparty jest na jednej tezie - że wiemy wszytko o ludzkim organiźmie oraz w ogóle jako ludzkość posiedliśmy wszelką wiedzę. A że tak nie jest chyba udowaniadniać nie muszę, ale wspomnę tylko na ostatnie postępy w badaniu cząstek elementarnych tudzież na eksperyment wskazujący na fakt że w prędkość światła to nie największa prędkość we wszechświecie. W związku z powyższym obalanie metodą naukową innych metod leczenia i zaprzeczanie ich skuteczności postrzegam jako stosowanie w wywodzie narzędzia którego do końca nie umiemy obsłużyć.
 

Ostatnie komentarze

  • Rafaello diTravelfan
    Hej ! Jestem świeżo po lekturze Twojej barwnej relacji z imprezy Kolory pustynnych ...

    Czytaj więcej...

     
  • www.
    Nie do końca ze wszystkim się zgodzę, ale w gruncie rzeczy dobrze napisane i będę ...

    Czytaj więcej...

     
  • Krystyna
    Brawo Janeczko - są miejsca,gdzie rządzi przyroda, a nie pseudoturyści jakiejkolwiek ...

    Czytaj więcej...

     
  • anastazja
    świetnie autor opisuje swoje wojaże w lutym i ja lecę do Indii i trochę się ...

    Czytaj więcej...

     
  • http://www.
    Bardzo dobrze powiedziane, w wielu kwestiach się zgadzam.

    Czytaj więcej...

Gościmy

Odwiedza nas 55 gości oraz 0 użytkowników.