Niestety, przygnębia mnie w czasie spacerów po Wschowie widok zaniedbanych parków, popadający w ruinę budynek pogotowia i wygląd pobliskich mu ulic z coraz bardziej odrapanymi kamienicami. Nie napawa mnie radością niszczejący, a przecież piękny budynek po byłej przychodni zdrowia, z którym nie wiadomo co zrobić. Nie wiadomo co zrobić i komu przekazać, bowiem gmina jak na razie do jego przejęcia zbyt chętna nie jest. Nie warto wspominać nawet o budynku PKP, całej stacji i przyległym parku – niechlubnej wizytówce naszego miasta. Wizytówce oddającej w równej części marazm panujący w PKP jak i w naszym mieście.
Z radością odebrałem więc informację o wizycie we Wschowie Wiceministra Rozwoju Regionalnego – Waldemara Sługockiego. Przeczytałem i zdziwiłem się strasznie. Okazało się jak jednostronne i niesprawiedliwe jest moje spojrzenie na miasto. Oto Wschowa stawiana jest za wzór dla innych samorządów. Odnosimy sukcesy w pozyskiwaniu środków zewnętrznych, sam projekt rewitalizacji miejskiej starówki jest imponujący. To tylko my, pesymiści kontestujemy wszystko. Owoców sukcesu władz widzieć nie chcemy. Oj, wstyd! Cudze chwalimy, swojego nie znamy. Postanowiłem to zmienić.
Korzystając z bardzo sprzyjającej aury i ciepłych wieczorów, nieczęsto spotykanych na początku października, wybrałem się na spacer. Podziwiałem imponujący widok placu przed Ratuszem. Ławeczki, klomby, latarnie, fontanna – iście imponująca iluminacja. Na ulicy Łaziennej wzdłuż murów to samo. Zdziwił mnie jednak widok placu za kościołem parafialnym. Oto co wieczór świeci tam tylko kilka latarni, ponad dwie trzecie lamp nie działa. Prawdziwy koszmar pracownika energetyki.
Zadzwoniłem więc następnego dnia, podejrzewając jakąś awarię, do ENEA – zakładu energetyki w Lesznie (we Wschowie nikt telefonu przez cały dzień nie podnosił), by poznać przyczynę takiego stanu rzeczy. Okazało się jednak, że ENEA nic do stanu oświetlenia nie ma, przynajmniej do momentu, w którym otrzyma odpowiednie zlecenie z Urzędu Miasta i Gminy Wschowa. Zlecenia takiego, jeżeli chodzi o świeżo zrewitalizowany plac nie otrzymała. Więc dla nich problemu nie ma. Postanowiłem zatem sprawę wyjaśnić we wschowskim Urzędzie - przecież do placu o którym mowa mają zaledwie kilka kroków z Ratusza i z pewnością przegapić takiej awarii nie mogli.
Odpowiedź jaką otrzymałem w Urzędzie Miasta wprawiła mnie w niemałe osłupienie. Nie ma żadnej awarii. Wschowy, która w okresie letnim na oświetlenie ulic wydaje około 160 tys. zł miesięczne, nie stać po prostu na taką ilość latarni, dlatego na wspomnianym placu większość jest wyłączana. Tym bardziej, że przed nami sezon zimowy, w którym koszty oświetlenia dramatycznie rosną. I tutaj nasunęła mi się pewna refleksja. Oto zewnętrzna firma projektowa sporządziła projekt, został on zatwierdzony przez składających wniosek o przeprowadzenie rewitalizacji, zatwierdzony przez włodarzy (w co nie wątpię), zatwierdzony przez konserwatora zabytków (dotyczy bowiem starówki) i nikt nie dostrzegł tak dużej liczby latarni? Nikt w Urzędzie nie pomyślał, że owszem ławeczki można stawiać dziesiątkami, to później nie kosztuje, jednak kolejne latarnie spowodują wzrost kosztów? Wszak dla wielu ludzi widok zrewitalizowanych placów był szokiem. W nocy bez problemu książki można czytać. Iluminacja niczym w Las Vegas. Niestety, tylko kasyn brak i pieniędzy na jej utrzymanie. Tak więc gmina będąca wzorem dla innych samorządów beztrosko wydaje pieniądze Unii Europejskiej na latarnie, które później nie świecą, bo nie ma na to pieniędzy? Wspaniały wzór dla innych. A co tam, nie nasza kasa to rozsądnie wydawać nie trzeba. W Nowy Rok i najważniejsze święta zaświecać będziemy wszystkie lampy i będzie pięknie. A w pozostałe dni, no cóż... pod latarnią najciemniej.
Dziwi mnie jeszcze jeden fakt. Otóż wśród zasad polityki regionalnej Unii Europejskiej, obok zasad generalnych, zasad finansowania polityki rozwoju regionalnego i zasad organizacji polityki regionalnej, znajdują się zasady oceny realizacji programów. Wśród nich znajduje się zasada oceny wykonania programu. Wygląda na to, że dokonana została w dzień - w przeciwnym przypadku byłyby problemy. W sumie pan Waldemar Sługocki również spacerował w ciągu dnia. Zatem wszystko się zgadza. Wschowa jest wzorem dla innych samorządów. Ale tylko do zmierzchu...
Odwiedza nas 28 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
a potrzeba będzie gdy nadejdą egipskie ciemności czy jaka inna ciemność, która nie jest nocą ?
Gdyby chociaż świeciły się te na środku to pewnie uniknięto by wielu zdarzeń drogowych, które miały miejsce. Ale co tam, naprawy samochodów nie idą z kasy miasta
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.