Sprawy Miejskie

Sprawy Miejskie

Przyszłość wschowskich stowarzyszeń

Od dłuższego czasu aktywność wschowskich stowarzyszeń sprawia, że lokalna społeczność ma dostęp do różnorodnej oferty. Gmina wspiera organizacje pozarządowe, organizując co roku konkursy na realizację zadań publicznych.

W sytuacji, kiedy stowarzyszenia działają z roku na rok coraz prężniej, autor proponuje kilka rozwiązań, które usprawnią ich rolę i jakość oferty. Artykuł Tomka Szwarca jest pierwszym tekstem, którym inicjujemy dyskusję o roli organizacji pozarządowych we Wschowie (red.)

 

 

Powstawanie i funkcjonowanie stowarzyszeń jest – według mnie – jednym z najciekawszych zjawisk lokalnej demokracji. Trudno opisać wszystkie związane z tym zagadnienia, ba, niełatwo nawet zrobić zarys tego fenomenu. Dlatego pozwolę sobie na wybiórcze potraktowanie tematu i przedstawienie tylko najważniejszych punktów – problemów i postulatów, związanych z działaniem stowarzyszeń w naszym mieście.


Zacznę od stowarzyszeń mi najbliższych – funkcjonujących na polu kultury. Na pierwszy rzut oka widać, że jest ich w mieście sporo, i, co najdziwniejsze, każde z nich działa bez jakiejkolwiek współpracy z instytucją gminną, która nawet w nazwie ma „kultura”. Mam taką tezę, że wśród armii wschowian, mówiących: „…w mieście nic się nie dzieje…” znalazło się kilku, którzy zrozumieli, że, po pierwsze - zamiast narzekać i pozwalać na rozwój „robala” w toczonym marazmem wnętrzu wschowskiej kultury, należy wziąć sprawy w swoje ręce i kulturę tworzyć samemu. Po drugie – zrozumieli, że trzeba zakładać swoje stowarzyszenia, by działać samodzielnie, ponieważ, po próbie współpracy z instytucją z definicji, mającą dbać o kulturę we Wschowie, stwierdzili, że nie da się z nią normalnie współdziałać.


Wschowskie stowarzyszenia, bez żadnych umów i oficjalnych porozumień, dzielą się polami na szachownicy kultury. Może nie współpracują, tworząc wspólnych akcji, ale nie przeszkadzają też sobie. Ale o jedno stowarzyszenia walczą zawzięcie – o widza, odbiorcę. Dodam od razu, że nie walczą o widza między sobą - ale raczej wszyscy starają się uwrażliwiać wschowskie społeczeństwo na kulturę i zachęcać do uczestnictwa w  imprezach. Starają się budować coś cyklicznego, upatrując w tym metodę do zmiany świadomości oraz zamknięcia ust tym krzyczącym: „nic się nie dzieje!”. Ja sam spotykam się z wyrazami wdzięczności, ale i politowania, ze strony organizatorów imprez, na które chodzę dzielnie i obowiązkowo, mimo, że nieraz ich oferta średnio mnie interesuje - czego zresztą przed nimi nie ukrywam.


Oczywiście każde ze stowarzyszeń zmienia tempo swojego działania wraz z ilością środków na koncie bankowym. Środki te pozyskiwane są między innymi w otwartym konkursie ofert na realizację zadań publicznych dla organizacji pozarządowych, który ogłasza np. Burmistrz czy Starosta. Apetyty stowarzyszeń na działanie są tak wielkie, że środki przeznaczone do podziału są zdecydowanie niewystarczające (i tutaj dygresja odbiegająca nieco od tematu, ale konieczna, by napiętnować dziwne i niezrozumiałe zachowania - słyszałem o pewnym stowarzyszeniu, które składało ofertę na 40.000 zł mimo, iż kwota do podziału to było raptem 30.000 zł.). Ponieważ samorządowe środki są ograniczone, pozostaje szukanie wsparcia sponsorów. W tym miejscu celowo ucinam trudny i szeroki temat wpływu finansów na działanie stowarzyszeń oraz współpracy, czy raczej jej braku, z instytucją gminną ze słowem „kultura” w nazwie. Omówienie tych ważnych zagadnień zapewne jeszcze się pojawi na bezkresu.pl, ponieważ są warte wnikliwej analizy i prawdopodobnie któryś z bezkresowych autorów podejmie ten temat.


Chciałbym za to zaprezentować szalony, ale równocześnie, jak się wydaje, najprostszy i najefektywniejszy pomysł na rozwiązanie wspomnianych wcześniej problemów, i to obu jednocześnie. Rzeczą oczywistą jest, że większa dotacja do podziału w konkursie ofert na realizację zadań publicznych pozwoli stowarzyszeniom na rozwinięcie skrzydeł. Proponuję zatem zwiększyć do 100.000 zł lub nawet 200.000 zł kwotę, którą Burmistrz Wschowy przeznacza na działanie: wspieranie wartościowych przedsięwzięć o charakterze lokalnym w zakresie rozwoju kultury i ochrony dziedzictwa kulturowego, promocji twórczości, edukacji i oświaty kulturalnej, działań i inicjatyw kulturalnych oraz walorów kulturowych gminy (w 2011r. kwota ta wynosi 30.000zł).

Stowarzyszenia, otrzymując większe wsparcie i dysponując większym budżetem, przestaną oglądać się na niedostępną instytucję z „kulturą” w nazwie – będą miały środki na wynajęcie sali i sprzętu, zatrudnienie kompetentnych ludzi, opłacenie drukarni, itd. Jeżeli w gminnej kasie brakuje środków na tak szczodre obdarowanie stowarzyszeń, może warto uciąć tę kwotę z budżetu instytucji Domu Kultury. I ostatnia propozycja: zamiast próbować robić coś na siłę razem - mam tu na myśli stowarzyszenia i wspomnianą wielokrotnie instytucję - niech każdy robi swoje, w zgodzie, ale oddzielnie, a środki niech będą podzielone adekwatnie do skali działań.

Ostatnie komentarze

  • Rafaello diTravelfan
    Hej ! Jestem świeżo po lekturze Twojej barwnej relacji z imprezy Kolory pustynnych ...

    Czytaj więcej...

     
  • www.
    Nie do końca ze wszystkim się zgodzę, ale w gruncie rzeczy dobrze napisane i będę ...

    Czytaj więcej...

     
  • Krystyna
    Brawo Janeczko - są miejsca,gdzie rządzi przyroda, a nie pseudoturyści jakiejkolwiek ...

    Czytaj więcej...

     
  • anastazja
    świetnie autor opisuje swoje wojaże w lutym i ja lecę do Indii i trochę się ...

    Czytaj więcej...

     
  • http://www.
    Bardzo dobrze powiedziane, w wielu kwestiach się zgadzam.

    Czytaj więcej...

Gościmy

Odwiedza nas 25 gości oraz 0 użytkowników.