Problem ławek w naszym otoczeniu staje się dla nas przedmiotem rozmowy, kiedy poszukujemy miejsca w mieście, gdzie chcielibyśmy wygodnie usiąść i oddać się jakimś swoim słabościom - lekturze, obserwacji, a nawet kontemplacji. Dlaczego w jednym miejscu gromadzi się pełen zestaw ławek, zapominając o innych, równie często odwiedzanych miejscach Wschowy? (red.)
Ławeczka. Czysta, wygodna, solidna, z oparciem. Obiekt westchnień niejednej osoby, szukającej w letnie dni wytchnienia we wschowskich parkach. Niestety, dotychczas gospodarze wschowskich obszarów zielonych najwyraźniej zakładali, że są to tereny spacerowe, a ci, którzy chcą posiedzieć, niech sobie i owszem siedzą, ale w domu albo na własnych podwórkach. W myśl tej zasady, w parkach poustawiano nieliczne ławki „kilkuminutówki”, równie nieestetyczne, co i niewygodne. W zapomnianym, zdziczałym Parku Wolsztyńskim nawet tych „kilkuminutówek” brak.
Program rewitalizacji wschowskiej starówki przyniósł mieszkańcom Wschowy wymarzony, deficytowy towar. Na Placu Zamkowym poustawiano nowe ławeczki - ładne, drewniane i w dodatku z oparciem. Nareszcie Wschowianie będą mogli bez ograniczeń wypoczywać na świeżym powietrzu, podziwiając piękno odnawianego Rynku. O ile tylko władze gminy w upalne letnie dni uruchomią darmową wypożyczalnię parasoli przeciwsłonecznych, bo bez zacienienia, te nowe ławeczki nadal pozostaną „kilkuminutówkami”.
W okolicach Rynku, w ramach programu rewitalizacyjnego, odnawiane są - poza Placem
Zamkowym – jeszcze dwa skwery: przy ulicy Łaziennej oraz na Placu Farnym. Jakież było moje zdziwienie, gdy na jednym z najmniejszych i rzadko odwiedzanych wschowskich skwerków (Plac Farny), spod topniejących zwał śniegu, wyłoniło się 21 (!) nowych ławeczek. Zakładając, że na każdej zmieszczą się 3 osoby, to na tej niewielkiej powierzchni mogłoby równocześnie „wypoczywać” ponad 60 osób.
Zastanawia mnie cel „upchnięcia” tylu ławek w tym miejscu. Czyżby projekt zakładał, że mieszkańcy będą na wolnym powietrzu słuchać mszy z pobliskiej Fary? A może ma być to punkt obserwacyjny dla zainteresowanych tym, jakie samochody będą się pojawiać na znajdującym się tuż obok parkingu? Rozmiar i położenie tego skwerku doprawdy nie uzasadniania aż takiej ilości miejsc siedzących. To zaburzenie proporcji nie służy ani ogólnej estetyce skwerku, ani wygodzie potencjalnych amatorów „ławeczkowego” wypoczynku, bo któż chciałby siedzieć nos w nos z innymi osobami. Co więcej, ta obfitość ławeczek jest irytująca, jeżeli uświadomimy sobie, że w znajdującym się nieopodal parku, na kilkukrotnie większym obszarze, nie znajdziemy nawet dwudziestu, kiepskiej jakości ławek - a przecież jest to jedno z najpopularniejszych miejsc wypoczynku w naszym mieście.
Osobnym zagadnieniem jest cena naszych nowych ławeczek. Modernizacja terenów zieleni na trzech skwerkach (bez kosztów położenia kontrowersyjnej kostki brukowej), tj. nasady zielone, nawodnienie i mała architektura (w tym nasze ławeczki) plus przyłącza elektryczne (lampy) mają kosztować niemal 1.500.000 zł. Suma niebagatelna. I może ona tłumaczy ten urodzaj ławeczek na maleńkich skwerkach. Czyżby ich liczba miała uzasadniać wysokie koszty poniesione na ten etap prac rewitalizacyjnych?
Zwolennikom koncepcji: ‘nieważne jak i co się robi w ramach rewitalizacji, bo i tak finansowane jest to z unijnej dotacji’, przypomnę, że - według danych opublikowanych na oficjalnej stronie UMiG Wschowa - z kasy unijnej mamy zagwarantowane dofinansowanie projektu rewitalizacji starówki na poziomie niecałych 40 % wszystkich planowanych wydatków. To z kolei oznacza, że z gminnej kasy trzeba będzie wyłożyć nawet kilkanaście milionów na realizację zaplanowanych inwestycji. Oznacza to również, że mieszkańcy gminy muszą uważnie przypatrywać się kolejnym etapom rewitalizacji i ich zasadności. Tak, aby koszt naszej przykładowej, wymarzonej ławeczki nie przerósł znacznie potrzeby jej posiadania, a sama ławeczka nie stała się zbyt cenna, aby można było na niej wygodnie siedzieć.
Odwiedza nas 43 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Pomysł jest dobry! Popieram! Niech się tylko zrobi cieplej...
W sumie wyobraziłem sobie taką scenę w filmie: miasteczko jest senne, wyludnione, spięte i na ogół dość szare. Ale za to w niedzielę, nagle, pojawia się na skwerku 66 osób i zajmuje te 21 ławek. A inni, stoją dookoła i czekają na swoją kolej
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.