We wschowskim Domu Kultury miałam przyjemność posłuchać wspaniałego, polskiego bluesmena, Sławka Wierzcholskiego z Nocną Zmianą Bluesa. Po okresie kulturalnego „wyposzczenia” koncert zrobił na mnie piorunujące wrażenie, nie tylko pod względem walorów muzycznych, ale również pod względem estetycznym.
„Chory na bluesa” – Sławek Wierzcholski po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z mistrzów swego gatunku. Niesamowity tembr głosu wokalisty, dźwięki harmonijki wraz z resztą instrumentarium poruszą nawet najbardziej wymagającego słuchacza. Niesamowitą atmosferę piątkowego koncertu podgrzewały również zabawne opowiastki artysty, wplecione pomiędzy kolejne utwory.
Nocna Zmiana Bluesa we Wschowie po pieśniach patriotycznych, jasełkach, cecyliadach i innych, mało pobudzających do życia występach, była tchnieniem nadziei, wspomnieniem lat, gdy Dom Kultury był atrakcją, wizytówką naszego miasta (ukłon z podziękowaniem w stronę Marka Jarosza).
Nie mogę nie wspomnieć o wrażeniach estetycznych, które wpływają na odbiór słuchacza/widza. Wchodząc na salę audiowizualną DK przenosimy się w inną czasoprzestrzeń. Design - wczesne lata osiemdziesiąte z odzwierciedleniem tęsknoty do późnych lat siedemdziesiątych. Przydałby się historyk sztuki do właściwej oceny stylu naszego „centrum” sztuki. Niektórzy słuchacze od razu zostają „sparaliżowani” niespodziewanym cofnięciem w czasie, inni chwilę później zastanawiają się czy ich umysł pracuje prawidłowo. Do ogólnego wrażenia dochodzi jeszcze specyficzny image Sławka Wierzcholskiego i mamy późny PRL. Niesamowite!
Fantastyczna grupa, legenda polskiego bluesa i razem ze wschowskim DK – zadziałali jak „wehikuł czasu”. Trudno wyrazić? odczucia po wyjściu z koncertu. Pierwszą myślą było: następny powinien być Ireneusz Dudek – ciekawy początek na cykl dobrych koncertów, mini festiwal bluesowy? Rockowy? Jazzowy? Cokolwiek innego od cyklu „Pieśń religijna”, czy „Wspomnijmy tamten czas”. Pomysłów jest dużo, lecz wraz ze zmianą charakteru Domu Kultury konieczna jest również zmiana jego wyglądu.
I na koniec - niełatwo wspominać ten moment, Dyrektorze – wystąpił Sławek Wierzcholski, nie Mirosław.
Odwiedza nas 43 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.