Podobno wyroków sądów nie powinno się podważać. Niektórzy twierdzą, że podejmując jakąkolwiek analizę, interpretację i krytykę uzasadnień takich wyroków należy zachować umiar i szczególną ostrożność. A już pod żadnym pozorem nie należy podejmować dyskusji z sędzią wydającym wyroki, bo łatwo wtedy jest trafić na ławę oskarżonych za obrazę urzędnika państwowego pełniącego obowiązki służbowe. Wiem coś o tym, bo kilka lat temu stawiłam się na wyznaczoną godzinę we wschowskim Sądzie Rejonowym jako świadek i niewiele brakowało, żeby mnie surowo ukarano
Po dwóch godzinach oczekiwania na rozprawę, ośmieliłam się zapytać w sekretariacie jak długo i czy w ogóle mam jeszcze czekać na panią sędzinę. Dość odważnie wyraziłam także swoje zdanie na temat spóźniania się do pracy. Gdy pani sędzina w końcu pojawiła się, zostałam wywołana jako pierwsza. Przedstawicielka wymiaru sprawiedliwości z miną, jakby miała za chwilę wydać na mnie wyrok dożywocia, postawiła mnie na baczność i wygłosiła długie, ostre pouczenie i ostrzeżenie. Zapamiętałam, że w sądzie należy zachowywać się godnie, że korytarz sądu to także miejsce najwyższej władzy państwowej, sędzia to przedstawiciel państwa polskiego, świadkowi nie wolno wypowiadać się, o ile nie jest pytany a już krytykowanie sędziego to przestępstwo podlegające surowej karze.
Chyba pomna tych pouczeń, do tej pory udawało mi się unikać tematów związanych z sądami i wyrokami. Jednak nie mogę udawać, że nie zauważyłam tego, co się wydarzyło w Sądzie Rejonowym we Wschowie. Nie mogę przemilczeć skandalicznego wyroku, o którym mówią wszystkie ogólnopolskie media. Komentarze i wypowiedzi nie pozostawiają złudzeń, co do negatywnej oceny bestialskiego czynu oskarżonego, wyroku i samego sędziego, którego jedna ze stacji telewizyjnych bez wahania nazwała „kmiotem”. Nie mogę pojąć, czym się kierował sędzia, bo przecież nie prawem? Jakim trzeba być człowiekiem, żeby uniewinnić osobnika, któremu pod wpływem alkoholu i kłótni rodzinnej ,,skoczyło ciśnienie” (wypowiedź dla tvn24), na dodatek nie mógł znaleźć smoczka i swoje emocje musiał wyładować na ciężarnej suczce, wyrzucając ją przez okno! Sędzia nie widział znamion przestępstwa w zachowaniu oskarżonego, bo ten wyrzucił psa …tylko z drugiego piętra! Według logiki sędziego nie ma potrzeby wymierzania kary, bo pies spadł na trawę, nie doznał urazu wewnętrznego a więc czyn nie ma nic wspólnego ze znęcaniem się nad zwierzęciem. Jakoś nie mogę uwierzyć, że pies nie miał obrażeń po takim upadku. Sama przez kilka miesięcy leczyłam moją suczkę po tym, jak pewien bezmózgowiec kopnął ją, bo szczekała na jego rasowego psa. Czy ten sędzia w ogóle wie, co to jest znęcanie się nad zwierzętami? Myślę, że nie, bo z toku jego myślenia wynika, że tylko urazy wewnętrze poszkodowanego są dowodem popełnionego przestępstwa.
Kierując się logiką sędziego, można bezkarnie psa lub kota poranić, odrapać i obić, a nikt nie powinien być za to ukarany, bo to są tylko urazy zewnętrzne! Wielka szkoda, że poszkodowany pies nie mógł być przesłuchany, bo na pewno ,,wyszczekałby” panu sędziemu to co czuł w czasie lotu i po upadku. Gdyby zdarzenie rozgrywało się na 10 piętrze a pies spadł na beton, to i owszem pan sędzia wydałby może inny wyrok. Wtedy byłby martwy pies i twardy, niezbity dowód na popełnione przestępstwo. A tak, w ocenie pana sędziego, nic się nie stało! Stało się, bo trudno pogodzić się i ze spokojem przyjąć do wiadomości taki wyrok a jeszcze trudniej uzasadnienie, jakie podał sędzia. Sam wyrok to akceptacja i przyzwolenie na barbarzyńskie czyny wobec zwierząt a może nawet ludzi. Natomiast uzasadnienie tego wyroku to klasyczny przykład tego, że wymierzanie kary lub jej zaniechanie zależy od szeroko pojętej, dowolnej interpretacji przepisów prawa przez sędziego. Karanie jest adekwatne do ciężkości popełnionego przestępstwa, nie wynika ze ściśle określonych przepisów prawa, a jedynie z własnego punktu widzenia, własnej oceny. Czy można mieć zaufanie do takiego sędziego? Czy taki sędzia dostrzeże znamiona przestępstwa w przypadku, kiedy jakiś furiat oberwie kotu ogon i będzie tłumaczył, że to na skutek wyciągania zwierzaka spod tapczanu? Całkiem prawdopodobne, że taki sędzia wyda wyrok uniewinniający osobnika, który w chwili silnego wzburzenia wyrzuci przez okno dziecko, bo mu posuło pilota do telewizora albo porysowało nowe meble.
Wydany wyrok uniewinniający kogoś, kto wyrzuca przez okno ciężarną sukę, jego uzasadnienie, to ośmieszenie wymiaru sprawiedliwości, podważenie wiarygodności w sprawiedliwość sądów. Należy wyraźnie podkreślić, że najbardziej ośmieszył się sam sędzia. Wystawił sobie świadectwo obrońcy, miłośnika i przyjaciela znęcających się nad zwierzętami. Nie zawaham się powiedzieć, że moim zdaniem sędzia, który wydaje taki wyrok i w tak prostacki sposób go uzasadnia, zasłużył na wykluczenie go z zawodu. Nawet gdyby mnie pan sędzia oskarżył o pomówienie i obrazę, jestem na to przygotowana, ale i tak przez gardło mi nie przejdzie nazywać go ,,wysokim sądem”. Całe szczęście, że pan prokurator złożył apelację od wyroku, zarzucając mu ,,obrazę przepisów postępowania”. Nie wiem, co to dokładnie znaczy, ale sadzę, że chodzi o zręczne omijanie prawa a może nawet łamanie przepisów przez sędziego. Mam nadzieje, że sąd II instancji weźmie pod uwagę apelację prokuratora, który nie ma wątpliwości, że to co zrobił oskarżony ma znamiona przestępstwa a ,,sąd dokonał dowolnej i sprzecznej z zasadami doświadczenia życiowego oceny dowodów”. Z prawdziwą satysfakcją przyjęłabym wyrok skazujący nie tylko furiata, który rzuca psem, ale tego, który nie widzi w tym znamion przestępstwa.
Odwiedza nas 18 gości oraz 0 użytkowników.
Komentarze
Pełna zgoda - sędzina to żona sędziego-przest arzale i ,,sądzina" w mowie potocznej - pani sędzia. Dziękuję za uważne czytanie i przepraszam za błąd ,który w tekście nie powinien się znaleźć.
"Funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości mianowali się kastą nowych Mojżeszów"
"Jeśli ktoś obecnie zagraża społeczeństwu otwartemu, to są to sędziowie. Niepodlegająca kontroli ani weryfikacji kasta „platońskich strażników" coraz konsekwentniej dąży do urządzenia świata na swoją miarę.
Objawienie sędziowskie
W zdemitologizowa nym świecie, w którym wiara w to, że na górze Synaj został objawiony Mojżeszowi Dekalog, traktowana jest jak mit niemający nic wspólnego z rzeczywistością historyczną, pojawiła się kasta ludzi, którzy domagają się, by ich orzeczenia i wypowiedzi traktować jak objawienie absolutne. Mowa o sędziach. Nie wystarcza im już wydawanie wyroków na podstawie obowiązującego prawa. Oni domagają się dla siebie roli „platońskich strażników", którzy z wysokości niedostępnego dla innych autorytetu i wiedzy nie tylko ustalają jedyną dopuszczalną interpretację praw, ale i orzekają, co jest dobrem, a co złem. Ich wyroki i orzeczenia mają być całkowicie niepodważalne, niepodlegające krytyce i weryfikacji."
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.